Rok po roku

Małopolski Wyścig Górski/ Tour of Małopolska

Wyścig powstał w roku 1961 w redakcji Gazety Krakowskiej z inicjatywy ówczesnego prezesa Okręgowego Związku Kolarskiego doktora Bolesława Urbańskiego oraz redaktora sportowego Ryszarda Malinowskiego. Powiązanie wyścigów z prasą miało długą tradycję, bo chociażby Tour de France powstał w roku 1903 w gazecie L’Auto (od 1946 roku L’Equipe) dla przyciągnięcia nowych czytelników, a Wyścig Pokoju powstał w roku 1948 w Trybunie Ludu i jej czechosłowackim odpowiedniku Rude Pravo by propagować idee socjalizmu. Dodatkowym impulsem do organizacji nowego wyścigu była atrakcyjność małopolskich tras, bo jak mawiano „prawdziwe kolarstwo rozgrywa się w górach”, skąd też wzięła się sama nazwa imprezy.

1. Małopolski Wyścig Górski wystartował 29 września 1961 roku spod redakcji Gazety Krakowskiej na ul. Wielopole. Przy tłumach widzów 44 zawodników reprezentujących 10 drużyn okręgowych ( Katowice, Lublin, Wroclaw,Łódź, Mazowsze, Opole, Kielce, Rzeszów i 2 druzyny z Krakowa) przywitał redaktor naczelny Gazety tow. Józef Konecki, a starterem honorowym był prezes KOZKol ppłk. dr Bronisław Urbański. Ze startu honorowego zawodnicy przejechali na ul. Wielicką, gdzie nastapił start ostry. Pierwszy zaatakował Antoni Palka (Kraków) z Bławdzinem (Mazowsze), którzy z kilkuminutową przewagą wygrali lotną premię w Bochni. Palka osłabł, a Bławdzina przed Limanową doszedł Gazda, który wygrał tam premię lotną. Ale przed Nowym Sączem tę dwuosobową czołówkę dogonili i przeszli Gęszka z Chtiejem, którzy w tej kolejności zameldowali się na stadionie Sandecji o 2 minuty przed Gazdą, Piechaczkiem i Kaczmarczykiem. Bohater etapu Bławdzin był 7 ze stratą 3.30. Następnego dnia półetap jazdę na czas 33 km w Nowym Sączu wygrał Roman Chtiej przed Gęszką i Bławdzinem, a drugi półetap z metą na stadionie w Zakopanem Piechaczek przed Palką, ale Chtiej był czwarty, wygrywając tym samym cały II etap. Ostatni, obfitujący w ucieczki i pogonie III etap prowadził z Zakopanego do Krakowa, gdzie zwyciężył Roman Chtiej po ostrej walce z Adamem Gęszką na podjeździe pod stadion Korony. W ten sposób reemigrant z Francji Roman Chtiej, mocno wspierany przez brata, zostal pierwszym zwycięzcą Małopolskiego Wyścigu Górskiego, zaś miejsce drugie dla Adama Gęszki, trzecie dla Andrzeja Piechaczka, a czwarte dla Andrzeja Bławdzina. Drużynowo Katowice przed Mazowszem, Wrocławiem i Krakowem,

2. Małopolski Wyścig Górski (31.08 – 2.09.1962) również nie zaimponował liczbą uczestników – wystartowało 8 teamów: okręgi Katowice, Opole, Wrocław, Rzeszów, klub Ślęża oraz 3 reprezentacje okręgu krakowskiego, ale za to z Palką, Baścikiem, Malikiem, Słońskim, Szpitalnym, Urbanikiem. Już pierwsze kilometry I etapu z Krakowa do Nowego Sącza załatwiły sprawę. Pod Mogilany zaatakowali Chtej, Palka i Baścik i dowieżli do Nowego Sącza przewagę 1.41. Etap wygrał Jan Chtiej, ale na kolejnym etapie do Nowego Targu wycofał sie z wyścigu, a teap ten wygrał Antoni Palka, zapewniając sobie tym samym zwycięstwo w calej imprezie. III etap z Nowego Targu do Tarnowa wygral z grupy Malik przed Kaczmarczykiem i Wadowskim, co oczywiście nie zagroziło liderom. Tak więc Małopolska, a właściwie LZS Oświęcim górą, bo w generalce Palka przed Baścigiem. Ale drużynowo zwycięzyły Katowice przed Krakowem I i Krakowem II. Z 45 kolarzy, którzy wystartowali do I etapu z Krakowa, na mecie w Tarnowie zameldowalo się tylko 22.

3. Małopolski Wyścig Górski odbył się w terminie 26 – 28 lipca 1963 roku i przebiegał znanymi już trasami, ze startem na Wielopolu pod redakcją Gazety Krakowskiej. Walka była ostra, każdy etap porozbijał peleton, a różnice między zawodnikami na metach były minutowe. I etap wygrał na solo Andrzej Bławdzin, etap II (czasówkę) oczywiście Jan Magiera, który również zwyciężył na etapie III z trzyosobowej czołówki. IV etap z Nowego Targu do Węgierskiej Górki to na mecie z przewagą 3 minut czwórka kolarzy nie liczących się w klasyfikacji generalnej, tak więc cały wyścig wygrał Franciszek Surminski z Opola, zawodnik jadący najrówniej na wszystkich etapach (drugi na etapie I i III, trzeci na czasówce). Magiera zajął drugie miejsce ze stratą 36 sek. Wyścig Skończylo 33 kolarzy, wycofało się 32.

4. Małopolskim Wyścigu Górskim rozegranym w dniach 18 – 20 września 1964 wystartowało 55 kolarzy, w tym wielu z Małopolski, ale niestety oprócz Emila Szpitalnego z Chełmka nie odegrali oni większej roli w wyścigu. Tradycyjny już I etap z Krakowa do Nowego Sącz wygrał kolarz Floty Gdynia Paweł Widera. Nastepny dzień był decydujący. Najpierw czasówkę 25 km z Nowego Sącza do Limanowej wygrał Ryszard Zapała przed Jozefem Dylikiem (lider Widera stracił 53 sekundy), a po południu w Nowym Targu zwyciężył Dylik, a w czołówce nie było ani Widery, ani Zapały. Ostatni etap do Żywca, rozpoczęty złożeniem wieńca pod pomnikiem Lenina w Poroninie, mimo licznych ataków na początku trasy, nie zmienił już niczego. Zwycięzcą wyścigu i zdobywcą głównej nagrody, czyli telewizora, został Józef Dylik, przed Pawłem Widerą i “naszym” Emilem Szpitalnym.

5. Małopolski Wyścig Górski (15 – 17 lipca 1965) tak jak i poprzednie, przerzedził grono kolarzy – z 83 którzy staneli na starcie I etapu, na mecie ostatniego etapu na stadionie w Węgierskiej Górce zameldowało się tylko 45. I etap do Nowego Sącza wygrał Jan Magiera z Cracovii przed młodym Marianem Formą z SHL Kielce, który za to pokonal go !! o 10 sekund w jeżdzie na czas 25 km z Nowego Sącza do Limanowej i został dzięki temu liderem wyścigu. Sukces ten Forma przypieczętował po południu zajmując drugie miejsce na mecie w Zakopanem. Magiera musial wycofać się z wyścigu, a Marian Forma wygrał go w znakomitym stylu, mając 5,48 przewagi nad drugim Wladysławem Kozłowskim i aż 13.27 nad trzecim Antonim Palką.

6. Małopolski Wyścig Górski w roku 1966 odbył sie w dniach 26 – 28 sierpnia. Na starcie stanęło 115 kolarzy, w tym z nadzieją na końcowy sukces czołowi kolarze małopolscy: Palka, Baścik, Słoński. Niestety już na I etapie do Żywca Palka i Baścik mieli defekty, a podczas silnej burzy gradowej powrót do peletonu okazał się dla nich niemożliwy. W końcówce etapu na ulicach Żywca zaatakował z dużej czołowej grupy Jan Ścibiorek, wjechał pierwszy na stadion i wygrał etap. Jedynym sukcesem Małopolan na tym etapie bylo zwycięstwo Jana Stachury z Unii Oświęcim na pierwszym lotnym finiszu w Wadowicach. Etap II, długą (32 km) jazdę na czas wygrał zdecydowanie Czesław Polewiak ze Szczecina, zgłaszając tym samym uzasadnione (bo potwierdził to wygrywając też etap III z Suchej Beskidzkiej do Zakopanego) aspiracje do zwyciestwa w całym wyscigu. I tak też się stało, długie (90 km) kryterium w Zakopenem, wygrane przez Tadeusza Zadrożnego, zmienić już nic nie mogło. Drugi Emil Szpitalny, trzeci Paweł Świderski, a czwarty – nadzieja małopooskiego kolarstwa Jan Stachura z Unii Oświęcim.

7. Małopolskim Wyścigu Górskim (2 – 4 czerwca 1967) wystartowało prawie tyle samo kolarzy co przed rokiem (114) i na takiej samej trasie. Na I etapie z Krakowa do Żywca juz na 16-tym kilometrze utworzyała sie 30-osobowa czołówka, która przewagę dowiozła do mety, a etap wygrał solo Henryk Woźniak z Legii Warszawa, który zaatakował z czołówki na ulizach miasta. Czasówkę z Zywca do Suchej wygrał Franciszek Surminski przed Antaonim Palką, a etap III do Zakopanego znów na solo i to z dużą przewagą Henryk Wożniak, wygrywając tym samym cały Wyścig Małopolski, bo kryterium w Zakopanem jak zawsze nic już nie zmieniło (Woźniak był w kryterium trzeci). Drużynowo Szczecin przed Opolem.

8. Małopolski Wyścig Górski (14 – 16 czerwca 1968) wiódł trasą z Krakowa do Żywca przez Nowy Sącz i Limanową. Z 80 kolarzy, którzy stanęli 14 czerwca na stracie pod redakcją „Gazety Krakowskiej” wyścig ukończyło tylko 32. Wyścig był popisem młodego kieleckiego kolarza Mariana Formy, który wygrał na solo 3 z 4 etapów, pozostawiając w pokonanym polu takie kolarskie asy jak Ryszard Szurkowski (4 miejsce ze stratą 13.31), Antoni Palka (2 miejsce, 6.04) czy Ryszard Zapała. Na uwagę krakowian zasługiwało wysokie 7 miejsce młodego kolarza Hutnika Bogdana Koraszewskiego

9. Małopolski Wyścig Górski (19 – 21 września 1969) upłynął w cieniu wielkiej tragedii, jaką na I etapie był wypadek młodego kolarza Hutnika Wacława Walczyka, który wypadł z trasy na zjazdach w Zbyszycach do Nowego Sącza, w wyniku czego zmarł w nowosądeckim szpitalu. Nikogo więc nie cieszyło zwycięstwo Bogdana Lengiewicza (wygrał 2 etapy) przed Marianem Nawrotem (też 2 etapy). Do wyścigu wystartowało tylko 55 kolarzy, a ukończyło go tylko 21 (smutny rekord nigdy nie pobity).

Na starcie 10. Jubileuszowego Małopolskiego Wyścigu Górskiego 10 września 1970 roku stanęło 78 zawodników, w tym ekipa kolarzy ze Słowacji (Cembal zajął w generalce 6 miejsce). I etap z metę w Krynicy wygrał z 6-cio osobowej czołówki Jan Baćkowski, a peleton stracił 3 minuty, co już ustawiło wyścig. Jazdę na czas z Krynicy do Nowego Sącza wygrał pewnie Tadeusz Mytnik, a w III etapie do Limanowej najlepszy z kolejnej 6-cio osobowej czołówki był Wiesław Jezierski. Następny długi (159 km) etap w strugach deszczu i w zimnie przetrzebił peleton, a wygrał go na stadionie w Żywcu Zbigniew Bielski. To jednak było zbyt mało by zniwelować przewagę Jana Baćkowskiego z I etapu i tym samym Baćkowski został dziesiątym zwycięzcą całego wyścigu. A z 78 startujących kolarzy wyścig ukończyło tylko 28 czyli wycofało się 50.

11. Małopolski Wyścig Górski (17 – 19 czerwca 1971) poprzedzony został „I Kryterium Echa Krakowa” rozgrywanym przy wielotysięcznej publiczności na trasie wokół Błoń – 15 okrążeń po 4100 metrów. Widzów, oprócz atrakcyjności widowiska, przyciągnęły nazwiska kolarskich asów: Szurkowskiego, Czechowskiego, Steca, Magiery, Krzeszowca. Po emocjonującej walce pierwszym zwycięzcą tego, jak się później okazało, cyklicznego i prestiżowego wyścigu, został Lucjan Lis przed Hertelem i Stecem. A sam Wyścig Małopolski, obfitujący w ataki i pogonie wygrał Zbigniew Krzeszowiec i to nie wygrywając żadnego etapu, a nawet tylko raz stojąc na najniższym etapowym podium, ale zawsze będąc na mecie w czołówce. A etapy padały łupem Ryszarda Szurkowskiego – 2, Leszka Kluja i Andrzeja Kaczmarka. Uwagę Małopolan zwracała obecność na liście startowej aż 6 klubów z regionu: Cracovii, Zieleniczanki, Unii Oświęcim, Krakusa, Prądniczanki i Hutnika. To rekord, pobity tylko raz w roku 1975.

Przed 12. Małopolskim Wyścigiem Górskim znów, jak przed rokiem, zostało rozegrane wokół Błoń Kryterium Echa Krakowa. Brylowała w nim, tak jak i później w całym wyścigu, kadra na Olimpiadę w Monachium – wygrał Stanisław Szozda przed Krzysztofem Stecem i Tadeuszem Mytnikiem. A na liście startowej Wyścigu Małopolskiego oprócz nich roiło się od nazwisk znakomitych kolarzy, bo rozpoczynała się „złota era” kolarstwa polskiego. I etap wygrał na podjeździe w Szczawnicy Krzysztof Stec, czasówkę na Przełęcz Ostra Bogdan Lengiewicz, a kolejny etap do Nowego Sącza po wielu ucieczkach i pogoniach Bień z Zagłębiaka przed Barcikiem i Mytnikiem. Ostatni etap do Krynicy to zwycięstwo „olimpijczyków”| – Lis przed Szozdą, jak też i w całym wyścigu dominacja kadry olimpijskiej Henryka Łasaka: 1 Edward Barcik, 2. Lucjan Lis, 3. Stanisław Szozda, 4. Tadeusz Mytnik, 6. Krzysztof Stec. Uwagę krakowskich kibiców zwróciło doskonałe w tym gronie 9 miejsce kolarza Cracovii Adama Magiery, młodszego brata sławnego Jana.

13. Małopolski Wyścig Górski odbył się w dniach 14 – 16 czerwca 1973 i zgromadził na starcie 93 kolarzy, w tym mocnych, jak sie okazało, zawodników z naszego regionu. Bo I etap wygrał Stanisław Dymek z Wisłoki Debica przed narzucajacym tempo całego etapu znakomitym Jerzym Rzepką z Unii Oswięcim, którego, wyczerpanego prowadzeniem przez wiekszośc etapu, Dymek wyprzedzil na ostatnim podjeździe na Plac Dietla w Szczawnicy. II etap po licznych atakach i pogoniach wygral Florian Andrzejewski z Poznania, ale na mecie w Grybowie była ogromna kraksa, w której udział wzięli prawie wszyscy kolarze peletonu. Na szczęście po południu zawodnicy w komplecie wystratowali do natępnego etapu jazdy na czas z Grybowa do Nowego Sącza, którą wygrał Tadeusz Ochot ubierając w nagrodę koszulkę lidera i stając się głównym pretendentem do końcowego zwycięstwa. A późniejszy triufator Jerzy Rzepka, mial do niego już 2.20 straty. Ale, jak to w trudnych wyścigach bywa, klasyfikację przewrócił etap ostatni, rozgrywany przy fatalnej pogodzie (zimno, deszcz, a nawet grad) na bardzo wymagających 3 pętlach wokół Krynicy. Była to próba dla najtwardszych, którą najlepiej znieśli kolarze 4-osobowej czołówki, mający na necie ponad 2 minuty przewagi nad posztkowanym peletonem. Byli to: zwycięzca etapu Florian Andrzejewski, Wiktor Kohut, Juliusz Firkowski i, nawyżej z nich sklasyfikowany w klasyfikacji etapowej, Jerzy Rzepka. To 4 miejsce dało mu zwycięstwo w całym wyscigu, jako drugiemu (po Antanim Palce w 1962 roku) małopolaninowi – i na dziesieciolecia – ostatniemu. A przedwyścigowe kryteriu “O Złoty Pierścień Krakowa” prowadzące wokół Błoń i przeż stadion “Wisły” wygrał, przy bardzo pasywnej postawie peletonu – Tadeusz Mytnik.

14. Małopolski Wyścig Górski (19 – 22 czerwca 1974) aż lśnił od kolarskich gwiazd – pośród 157 zawodników na starcie stanęli mistrzowie i wicemistrzowie świata i olimpijscy, i to nie tylko polscy, bo również Niemiec Hans Joachim Hartnick. Nie było więc niespodzianką, że na metę I etapu na wypełniony publicznością stadion przy Rondzie w Zakopanem wpadli, z 2 – minutowa przewagą Szurkowski, Hartnick i Szozda, zajmując całe podium. Następnego dnia rano w oryginalnej czasówce w sercu Tatr z Łysej Polany na Wierch Poroniec znów brylował Szurkowski, przed Faltynem i Szozdą. Nie inaczej było też na III etapie do Szczawnicy, gdzie tym razem Szozda przed Szurkowskim. Zaś Szurkowski przed Szozdą wygrał jeszcze V etap na czas z Grybowa do Nowego Sącza, i odwrotnie Szozda przed Szurkowskim VI etap z Nowego Sącza do Krakowa wygrywając finisz na bieżni stadionu „Wisły”. Końcowa klasyfikacja nie mogła więc być inna jak mistrzowska: Szurkowski – Szozda – Hartnick, czyli mistrz i dwóch wicemistrzów świata.

Do 15. Małopolskiego Wyścigu Górskiego (23 – 26 lipca 1975) zgłosiła się rekordowa liczba 175 zawodników i ekip (61, choć niektóre tylko w jednoosobowym składzie) w tym aż 8 klubów z Małopolski: Unia Oświęcim, Cracovia, LZS Zielonki, LZS Myślenice, Hutnik, Korona , LZS Nowy Targ i Góral Żywiec. Wyścig był popisem jednego kolarza – aktualnego Mistrza Świata Janusza Kowalskiego, ktory wygrał 3 z 4 etapow i w klasysyfikacji generalnej wyprzedził drugiego Edwarda Barcika o 6.31, a trzeciego Wojciecha Matusiaka o 8 minut. Bo już na I etapie z Krakowa do Mszany Dolnej Kowalski wraz z Bednarkiem uzyskali na mecie 4 minuty nad peletonem. Drugi etap to powtórka pierwszego, znow atak i zwycięstwo Kowalskiego, tym razem w duecie z Krzeszowcem. Popołudniowa czasówka w Krynicy to znowu zdecydowana wygrana Kowalskiego. IV etap do Szczawnicy nie przyniósł zmian, wiec etap V, rozgrywany w deszczu nie mógł już nic zmienić, bo mocny lider Kowalski jechał ostrożnie i wygrał cały wyścig z dużą przewagą. W nagrodę odebrał w Nowym Sączu z rąk I sekretarza KW PZPR Henryka Kosteckiego puchar I nagrody. Drużynowo Romet Bydgoszcz przed Piastem Nowa Ruda i Ukrainą.

16. Małopolski Wyścig Górski (22 – 24 czerwca 1976) odbywał się już na terenach nowych, ustanowionych w 1975 roku województw, ale pod względem sportwym nic się nie zmieniło – znów wielu zawodników na starcie (157), znów małopolskie miasta etapowe (Kraków, Gorlice, Limanowa, Grybów, Krynica, Nowy Sącz), i znów bardzo ciekawa walka czołowych polskich kolarzy na trudnych górskich trasach. A przed samym wyścigiem znowu odbyło się VI Kryterium Kolarkie Echa Krakowa o Złoty Pierścień wokół krakowskich Błoń i z finiszami na stadionie “Wisly” wygrane przez Wojciecha Matusiaka przed Stanisławem Szozdą i Ryszardem Szurkowskim. Szozda zrekompensował sobie przegraną w Wyścigu Małopolskim wygrywając 2 etapy i klasyfikację generalną, a Szurkowski wygrywając etap II. Sam wyścig ułożył się juz na I etapie, gdy czworka uciekinierów (Szozda, Mytnik, Zawada, Ankudowicz) wjechała na wypełnionym po brzegi stadion w Gorlicach z 3-minutową przewagą nad nastepną 11-osobową grupą. Na II etapie od startu zaatakowała znowu czwórka kolarzy z Szosdą i Mytnikiem, ale Szurkowski po długiej pogoni (przewaga wynosiła już ponad 3 minuty) “dociągnał” przed metą w Limanowej goniącą grupę i jeszcze “z rozpędu” wygrał etap. Pasjonującą walkę stoczyli kolarze na 25-kilometrowym etapie jazdy na czas Grybów – Krynica. Jescze na Krzyżowce 4 km do mety Mytnik miał 4 sek przewagi nad Szozdą, ale kakader Stanisław pojechał tak ostro w dół, że na krynickim Deptaku zanotował czas lepszy od Mytnika o 3 sekundy. Ostatni etap do Nowego Sącza nic już nie zmienił i Stanisław Szozda zasłużenie odebrał puchar zwycięzcy z rąk prezydenta miasta i prezesa nowopowstałego nowosądeckiego Okregowego Związku Kolarskiego Stanisława Jacaka. Druzynowo zwyciężyła Flota Gdynia.

Przed 17. Małopolskim Wyścigiem Górskim (23 – 25 lipca 1977) kolarze znowu walczyli o Zloty Pierścień Krakowa wokół Błoń. Pierścień zabrał na Śląsk Zbigniew Krzeszowiec, a Szurkowski musiał pocieszyć się znowu drugim miejscem. Ale pocieszył się też całym Wyścigiem Małopolskim, bo wygrał 2 z 4 etapów, w tym jazdę na czas i cały wyścig z przewagą 2 -3 minut nad następnymi (Kołopajło, Brzeźny). Właśnie ta trójka zaatakowała już na I etapie zyskując na mecie ponad minute nad drugą grupą przyprowadzoną przez młodego Czesława Langa. Po wygraniu II etapu – czasówki lider Szurkowski pilnował swojej przewagi i nie dał się już nikomu zdeklasować wygrywając Małopolski Wyścig Górski po raz drugi (wcześniej w 1974 roku). Drużynowo klub Szurkowskiego i Brzeźnego czyli Dolmel Wrocław.

8 czerwca 1978 roku, jak zwykle spod redakcji „Gazety Krakowskiej” na Wielopolu, przy dźwiękach pocztowej orkiestry PDOKP i tłumach kibiców 142 kolarzy wyruszyło na trasę 18. Małopolskiego Wyścigu Górskiego (8 – 10 czerwca 1978). Ale w przeddzień 7 czerwca odbyło się znów kryterium wokół Błoń o Złoty Pierścień Krakowa, który wreszcie trafił do Ryszarda Szurkowskiego. I etap był podwójnie trudny, bo stanowiły go 4 bardzo ciężkie rundy wokół Wieliczki, a nowy regulamin stanowił, że do II etapu zostanie dopuszczonych tylko 100 najlepszych kolarzy z I etapu ze 142 startujących. Nie było z tym jednak problemu, gdyż I etap ukończyło tylko 105 kolarzy (wycofał się m.in. Szurkowski na sztywnym brukowym podjeździe ulicą Kopernika w Wieliczce) i wszyscy zostali dopuszczeni do II etapu. Etap wielicki wygrał w pięknym stylu Józef Kołopajło przed Janem Faltynem i Stanisławem Czają z dębickiego Stomilu. II etap to dalszy atak lidera Kołopajły, który osiągnął metę w Limanowej o minutę przed peletonem w 4-osobowej czołówce, w której był jeszcze Tadeusz Mytnik, specjalista jazdy na czas, rozstrzygającej wyścig następnego dnia. Mytnik miał 1.47 straty do lidera i wszyscy byli ciekawi tego pojedynku. Mytnik jak zawsze okazał się wielkim mistrzem pokonując bezapelacyjnie wszystkich, w tym lidera Kołopajłę, który na dodatek miał defekt i stracił do Mytnika aż 5 minut. Po tej konfrontacji zwycięzca wyścigu mógł być tylko jeden – Tadeusz Mytnik, bo popołudniowy etap do Krynicy z peletonem na mecie nic już zmienić nie mógł. A w czołowej „10” wyścigu znalazło się aż dwóch kolarzy Stomilu Dębica: na 6 miejscu Stanisław Czaja i na 10 Józef Olchawa. Drużynowo wyścig wygrał klub Mytnika czyli Flota Gdynia.

19. Małopolski Wyścig Górski (13 – 15 czerwca 1979) wprowadził rewolucję organizacyjną, bo rozegrał się w całości na terenie nowo powstałego Województwa Nowosądeckiego (miasta etapowe to Nowy Sącz, Stary Sącz, Limanowa, Gorlice), w związku z czym nie odbyło się poprzedzające wyścig tradycyjne Kryterium o Złoty Pierścień Krakowa. Po I remisowym etapie na etapie II odjechała bardzo mocna czołówka (Sujka, Szurkowski, Nowicki, Lang), która na mecie w Limanowej uzyskała 1.11 nad peletonem. Wygrał etap Krzysztof Sujka, który przypieczętował to zwycięstwo kolejną wygraną po południu w czasówce w Nowym Sączu. Ostatni etap do Gorlic to sukces trzyosobowej czołówki złożonej z kolarzy zajmujących dalsze miejsca, więc zwycięstwo Krzysztofa Sujki nie zostało zagrożone. Drugi Szurkowski, trzeci Nowicki, ale tylko o sekundę przed czwartym Czesławem Langiem. Ze 183 kolarzy którzy wystartowali do I etapu (rekord nigdy nie pobity), wyścig ukończyło 104. Drużynowe zwycięstwo ekipy Langa czyli Legii Warszawa.

Na jubileusz 20-lecia, 20. Małopolski Wyścig Górski (22 – 25 czerwca 1980) powrócił do Krakowa, by tam, w Rynku Głównym,w strugach deszczu, ale mimo to przy licznej wiernej publiczności, wystartować do I etapu. Wcześniej jednak miały miejsce 2 wydarzenia: 21 czerwca zostało rozegrane na nowej trasie 48 okrążeń wokół Rynku Głównego 9. Kryterium o Złoty Pierścień Krakowa,, wygrane przez torowego wicemistrza świata Jana Jankiewicza przed – znów – Ryszardem Szurkowskim. A rano 22 czerwca, przed startem do I etapu, rozegrany został prolog – jazda na czas pod górę na Kopiec Kościuszki 1,5 km wygrany przez Bogdana Wodoka. Po południu, na ciężkich 3 rundach wokół Wieliczki wyścig porozrywał się na grupki, a z czołowej grupy w Myślenicach najszybciej finiszował Marek Kuglin. Uwagę krakowskich kibiców zwróciło wysokie 3 miejsce krakowianina Ryszarda Szostaka. Etap II, po wielu akcjach i pościgach wygrał, jadący w kadrze olimpijskiej PZKol Roman Cieślak, i ubrał koszulkę lidera wyścigu. III etap do Gorlic niczego nie zmienił i wszyscy oczekiwali czy Mytnik, jak przed dwoma laty, rozstrzygnie czasówką cały wyścig na swoją korzyść. Co prawda Mytnik pojechał jak zwykle bardzo dobrze 25 km Berest – Krynica (zajął 2 miejsce za Janem Krawczykiem), ale to było za mało na Cieślaka, który koszulki lidera już nie oddał i przyjmował gratulacje za zwycięstwo na krynickim Deptaku. W wynikach uwagę krakowskich kibiców zwracało wysokie 10 miejsce zawodnika WLKS Krakus Mieczysława Poręby.

W kolejnym roku wyścig znowu opuścił Kraków, by wszystkie etapy 21. Małopolskiego Wyścigu Górskiego (4 – 7 czerwca 1981) rozegrać na terenie Nowosądecczyzny. Zaczęło się w Krynicy – Zdroju krótką (3 km) ale ciężką czasówką przez Romę do Tylicza. Wojtas – Piasecki – Lang, ale praktycznie z takimi samymi czasami. Spór ten rozstrzygnął na popołudniowym etapie dookola Krynicy Czesław Lang, pewnie go wygrywając. Kolejny długi etap ze Starego do Nowego Sącza to zwycięstwo z 4-osobowej czołówki Lechosława Michalaka, a nastepny etap z Nowego Sącza do Grybowa wygrał Janusz Pożak. Jednak o końcowej klasyfikacji wyścigu zadecydowała jazda na czas w Gorlicach, wygrana bardzo zdecydowanie przez Czesława Langa, co przyniosło mu też końcowy sukces w klasyfikacji generalnej. Drugi Mieczysław Korycki, trzeci Zbigniew Kraśniak ze Stomilu Dębica. Drużynowo klub Langa, Michalaka i Muzyki (kolarz z Jasła, wygra wyścig za rok)) czyli Legia Warszawa.

22. Małopolski Wyścig Górski (12 – 14.06.1982) to ciąg dalszy nowosądeckiej historii. Wyścigu miał charakter gwiaździsty ze startami w Nowym Sączu. Najpierw 12 czerwca przed południem rozegrany został 10-cio kilometrowy etap jazdy na czas Wielogłowy – Nowy Sącz wygrany przez Zenona Jaskułę, zaś popołudniowe kryterium w Nowym Sączu wygrał “na kreskę” Lechosław Michalak, a na punkty Michał Połetek. Na długim III etapie powiódł sie atak 2 zawodników to jest Zbigniewa Szczepkowskiego i Jana Muzyki, którzy osiągnęli metę w Grybowie 2.30 przed peletonem przyprowadzonym przez Michalaka. Etap IV do Gorlic, wygrany z peletonu przez kolarzy z dalszych miejsc (Bińkowski przed Andrzejem Jaskułą) nic już zmienić nie mógł i w wyścigu triumfowali bohaterowie III etapu czyli Jan Muzyka przed Zbigniewem Szczepkowskim. Drużynowo zwyciężyła Gwardia Katowice. W wyścigu wystartowało 134 kolarzy, ukończyło jak zwykle połowa – 72.

A 23. Małopolski Wyścig Górski (8 – 10 czerwca 1983) znów powrócił ze startem i kryterium o Zloty Pierścień do Krakowa. 7 czerwca przy licznej publiczności w krakowskim Rynku złoty pierścień wywalczył po zaciętej walce doskonały sprinter Lechoslaw Michalak. Pokazał się on również na I etapie z Krakowa do Piwnicznej, gdzie w finiszującym peletonie zajął 2 miejsce za zwycięzcą etapu Andrzejem Serediukiem, ale trzeci był Roman Cieślak, co miało późniejsze konsekwencje. Jak się później okazało, krótka 5 km czasówka z Piwnicznej do Kosarzysk wgrana przez Zdzisława Krudysza (gdzie Serediuk był drugi) oraz kryterium w Nowym Sączu, wygrane przez Romana Cieślaka zadecydowaly o końcowym wyniku. Bo na IV etapie z Piwnicznej do Szczawnicy lider Serediuk nie zabrał się do czołowej grupy i stracił na mecie 5 minut, a na podjeździe pod Plac Dietla wygrał etap jedyny Niemiec w wyścigu, stały jego bywalec Thilo Fuhrman. Klasyfikacja generalna wyścigu, po skomplikowanych obliczeniach sędziów wobec wielu pretendentów do zwycięstwa, padła łupem wicelidera Romana Cieślaka. Końcowe wyniki: 1. Romam Cieślak (wygrał kryterium w Nowym Sączu i był trzeci na I etapie), 2. Paweł Kowalski ze stratą 2 sekund, 3. Andrzej Oleksiewicz – 22 sek (obaj ani razu nie stanęli na podium etapowym) dalej Stopa, Szpakowski, Szczepański – po 30 sek straty (tak samo). Drużynowo zwyciężyła Legia Warszawa, a spośród 108 kolarzy którzy wystartowali w Krakowie Plac Dietla w Szczawnicy zobaczylo tylko 61.

Natomiast 24. Małopolski Wyścig Górski (6 – 10 czerwca 1984) był najdłuższy w całej historii: 7 etapów i aż 623 kilometry. Ale wcześniej, 5 czerwca, Lechosław Michalak powtórzył w Rynku Głównym swój sukces sprzed roku zdobywając po raz drugi złoty pierścień z herbem Krakowa, tym razem wykonany przez pana Jozefa Jankowicza z Imago Artis. I etap był również wyjatkowy – bo stanowiła go 3,5-kilometrowa jazda na czas wzdłóż krakowskich Błoni. Wygrał tę próbę Mariusz Bartkowiak przed Szczepkowskim i Bieńkiem, ale różnice oczywiście były sekundowe. Zmieniło się to na II krótkim (104 km) ale ciężkim etapie wokół Wieliczki, gdzie udanie zaatakował Tadeusz Krawczyk i solo usyskał na mecie 4 minuty przewagi na peletonem, co praktycznie czyniło go zwycięzcą całego wyścigu. Bo nie pomogły ataki silnych zespołów Gwardii Katowice, Legii Warszawa czy Dolmelu Wrocław – Krawczyk “nie dał sie urwać”, dobrze pojechał jazdę na czas z Piwnicznej do Kosarzysk, którą wygrał zwycięzca wyścigu sprzed 2 lat Jan Muzyka. Krawczyk przypieczętował zwycięstwo w wyścigu wygrywając ostatni etap z Rytra do Szczawnicy. Drugi w generalce Paweł Bartkowiak (brat zwycięzcy I etapu), trzeci Jerzy Jagieła, ale na wysokim 8 miejscu krakowianin Mieczysław Poręba. Druzynowo Dolmel Wrocław. Z 79 kolarzy którzy wystartowali z Krakowa w Szczawnicy zameldowało się po 7 etapach 43.

Moda na długie wyścigi przetrwała i do roku następnego, bo 25. Małopolski Wyścig Górski (6 – 10 czerwca 1985) liczył sobie 622 kilometry podzielone na 6 etapów. Poprzedzające wyścig kryterium w krakowskim Rynku wygrał Paweł Bartkowiak, a I etap wokół Wieliczki dwojka Niemców – Martin Goetze przed Thilo Furhmanem. Etap II do Krynicy-Zdroju to pomimo wielu ataków na trasie peleton na mecie z trzema śmiałkami 10 sek z przodu (Dariusz Kajzer, Skoczeń i Domin). Etap III z Krynicy do Gorlic zakończył sie udanym atakiem mało znanego “Dolmelowca” Wiesława Dutkowskiego, który osiągnał metę 30 sek przed peletonem przyrowadzonym przez Andrzeja Sypytkowskiego. Następnego dnia rano krótką jazdę na czas pod górę z Krynicy do Tylicza wygrał Krzysztof Wiatr, zaś popołudniowe kryterium w Nowym Sączu padło łupem Adama Zagajewskiego. Ale to wszystko okazało się bez znaczenia na mecie VI etapu z Krynicy do Szczawnicy, gdzie na solo zameldował się Zbigniew Albin z prawie 2-minutową przewagą nad rozciągnietym peletonem. Po obliczeniach sędziów wyszło, że zwycięzcą całego wyścigu jest właśnie Zbigniew Albin, ku wielkiemu rozczarowaniu lidera Andrzeja Sypytkowskiego, który przegrał zwycięztwo tylko o 5 sekund. Drużynowo Gwardia Katowice o 8 sekund przed NRD.

26. Małopolski Wyścig Górski odbył się w dniach 12 – 15 czerwca 1986 roku i rozpoczął się kryterium w krakowskim Rynku rozegranym na dystansie 77 okrążeń. W wyścigu wystartowało 106 kolarzy, w tym wszyscy uczestnicy Wyścigu Pokoju: Zenon Jaskuła, Paweł Bartkowiak, Zdzisław Wrona, Leszek Stępniewski, Sławomir Krawczyk i Marek Szerszyński pod bacznym okiem trenera kadry Ryszarda Szurkowskiego. Kryterium pewnie wygrał i zdobył ufundowany przez Redakcję „Echa Krakowa” złoty pierścień z herbem Krakowa torowy Wicemistrz Świata Leszek Stępniewski, a wśród organizatorów furorę zrobił komentarz wychowanego na Wyścigu Pokoju kobica: „nie jest źle, trzech Polaków na podium” (w wyścigu startowali sami Polacy). Pierwszy etap ze startem i metą w Myślenicach to śmiały atak już na 45 km Zenona Jaskuły i Pawła Bartkowiaka, którzy w tej kolejności przyjechali na metę o ponad 2 minuty przed kolejnymi pojedynczymi kolarzami. Bohaterem drugiego etapu z Myślenic do Szczawnicy był dla krakowskich kibiców zawodnik Cracovii Janusz Etgens, który dzielnie walczył przez cały dystans w 4-osobowej czołówce (z Barkowiakiem, Wojnarem i Mazurkiem) i tylko defekt 14 km do mety wyeliminował go z walki o zwycięstwo etapowe. Do czołówki dojechali jeszcze przed metą Sypytkowski z Rękosiewiczem, a etap wygrał właśnie Andrzej Sypytkowski przed Pawłem Bartkowiakiem, który został liderem wyścigu. Etapem trzecim było kryterium w Nowym Sączu (20 okrążeń – 84 km) które oczywiście niczego w klasyfikacji nie zmieniło. Natomiast na etapie IV z Rytra do Gorlic zwycięstwo Bartkowiaka ważyło się do samego końca, bo zaraz po starcie bardzo mocno zaatakowała 10-cio osobowa grupa, w której lidera nie było i która w pewnym momencie miała aż 4.20 przewagi nad peletonem. Jednak 4 defekty i brak zgodnej współpracy w czołówce doprowadziły do tego, że etap w gorlickim Rynku wygrał z peletonu Paweł Kowalski, a w całym wyścigu triumfował Paweł Bartkowiak z Unii Leszno przed Zenonem Jaskułą z Orlęt Gorzów i Andrzejem Sypytkowskim z Krupińskiego Suszec. Drużynowo zwyciężyła Flota Gdynia przed Bobrkiem Karb Bytom i Krupińskim Suszec.

27. Małopolski Wyścig Górski (12 – 15 lipca 1987) zapamiętany został dzięki tytułowi redaktora Janusza Kozioła w Gazecie Krakowskiej “Marek, ty chyba oszalałeś”. Tak właśnie redaktor, a i niektórzy kolarze, skomentowali trasę I etapu wyścigu przez ulicę Kopernika w Wieliczce, stromo pod górę po grubym bruku. Rzeczywiście, niektórym kolarzom przyszło tam pchać rowery. Etap ten padł łupem Andrzeja Sypytkowskiego, który zgłosił poważne aspiracje do końcowego zwycięstwa w wyścigu. Etap II była to 11-kilometrowa jazda na czas pod górę w okolicach Myślenic ze Stróży do Bieńkówki. W klasyfikacji długo prowadzil Zenon Jaskuła, ale w końcu wyprzedził go, i to aż o 30 sek, Zdzisław Krudysz. Po południu rozegrano III etap z Myślenic do Gdowa, gdzie na mecie zameldowało się 6 kolarzy o minutę przed peletonem, a finisz wygrał Marek Leśniewski przed Dariuszem Zakrzewskim. Bohater etapu, który prowadził wyścig solo prawie przez cały dystans, Henryk Sobiński, był na mecie trzeci. Liderem został jednak Andrzej Sypytkowski, który był w 6-cio osobowej czołówce. Na IV etapie z Myślenic do Mszany Dolnej aż roiło się od mocnych ataków na pozycję lidera, ale “Sypek” był bardzo mocny i miał duże wsparcie swojej ekipy. Etap ten wygrał Mieczysław Karłowicz, Sypytkowski stracił co prawda do czołówki 49 sek. ale pozostał liderem. Ostatni etap z Myślenic do Zakopanego był głównie pilnowaniem przez lidera swoich najgroźniejszych konkurentów, co dało szansę na ataki kolarzy spoza “10”. Bardzo dobrze pokazał się tu krakowianin Mieczysław Poręba, który bardzo długo jechał w niewielkiej czołówce prowadzącej wyścig. Pod Krokwią najszybciej finiszował Henryk Sobiński przed Niemcem Martinem Goetze, ale cały wyścig wygrał wreszcie Andrzej Sypytkowski (przed rokiem trzeci, dwa lata temu drugi) przed Mieczysławem Karłowiczem i Niemcem Thilo Fuhrmanem. Drużynowo Gwardia Katowice.

W 28. Wyścigu Małopolskim wśród 79 startujących kolarzy było 2 zawodników zagranicznych z Niemiec (Martin Goetze i Thilo Fuhrman) oraz 2 zawodników z Cracovii (Janusz Etgens i Józef Trybek) oraz jeszcze jeden krakus Ryszard Szostak, startujący w barwach Bobrek Karb Bytom. Pierwszy etap myślenicki, rozgrywany 11 czerwca 1988 roku i prowadzący znów przez “ścianę płaczu” na ulicy Kopernika w Wieliczce, wygrał z 3-osobowej czołówki Andrzej Mierzejewski przed Zdzisławem Krudyszem z przewagą 3 minut nad peletonem. Etap II w zimnie i w deszczu przetrzebił zawoników, w tym również lidera Mierzejewskiego, który nie zabrał się z czołówką i wycofał się z wyścigu. Na mecie w Krynicy najlepszy był wychowanek Cracovii Ryszard Szostak, a na lidera wyścigu “wyskoczył” Zdzisław Krudysz, który wygrał też etap następny, krótką krynicką czasówkę pod górę z Deptaku do “Romy”. Ostatni etap z Krynicy do Gorlic to śmiały atak od startu 6 kolarzy (Klimczak, Więckowski, Wylęgała, Romanik, Radzki, Woźniak), którzy mieli na trasie już ponad 5 minut przewagi, ale na mecie stopniało to tylko do 14 sekund. Tak więc z końcowego sukcesu cieszył się Zdzisław Krudysz, wyprzedzając o 3 minuty Krzysztofa Sobieraja i Mariana Gołdyna. “Nasz” Ryszard Szostak był czwarty. Drużynowo zwyciężył Dolmel Wrocław.

29. Malopolski Wyścig Górski rozpoczął sie w strugach ulewnego deszczu 7 czerwca 1989 roku czasówką z Myślenic na górę Dziuraki (10,5 km). Na starcie stanęło 96 zawodników, w tym ekipy z Kijowa i Waimaru. Czasówkę wygrał Zbigniew Piątek. Etap II z Myślenic do Myślenic był bardzo ciężki, bo prowadził 3 razy przez wielicką“ścianę płaczu”. Wygrał go z 3-osobowej czołówki Adam Wolański. Piątek stracił 50 sek, a liderem dzięki górskim premiom (kolarze dostawali bonifikaty 3-2-1 sek. na każdej premii) został przełajowiec Jerzy Woźniak. Co prawda etap III do Nowego Sącza wygrał z 6-co osobowej czołówki Rękosiewicz, ale czwarty na mecie był Piątek i odzyskał koszulkę lidera. Etap IV to pokonywane po raz pierwszy 3 pętle po 40 km wokół Krynicy, nazwane później “piekłem Tylicza”. Na etapie tym zaatakowała czwórka kolarzy i za bardzo nie goniona (bo zawodnicy ci zajmowali dalekie miejsca w klasyfikacji) dojechała do mety w Krynicy z przewagą 2 minut. Etap wygrał Krzysztof Sobieraj, ale to oczywiście w klasyfikacji niczego nie zmieniło. Ostatni V etap prowadził z Krynicy do Szczawnicy i był kontrolowany przez Zbigniewa Piątka oraz jego ekipę Legię. Na trasie Piątek miał defekt, ale dostał pomoc techniczną od Andrzeja Kołodziejczyka, trenera konkurenta wicelidera Frejowskiego! Na mecie na Placu Dietla finiszowal rozciągnięty peleton. Zwycięzcą etapu został lider po II etapie Jerzy Wożniak, ale Zbigniew Piątek był oczywiście w peletonie i wygrał cały wyścig przed Sławomirem Frejowskim i Janem Skowronkiem. Drużynowo zdecydowanie Gwardia Katowice.

30. Wyścig Małopolski rozgrywany w dniach 25 – 29 lipca 1990 roku miał 5 etapów i 93 zawodników na stracie. Rozgrywany w trudnych czasach „przełomu” odbył się głównie dzięki sponsoringowi Fundacji Odnowa Zabytków Krakowa, która w znacznej mierze sfinansowała wyścig. Jednak najpierw, 24 lipca, odbyło się w deszczu kryterium na 15 okrążeniach krakowskich Błoń. Złoty pierścień, ufundowany przez firmę Łodzińskich, wywalczył Andrzej Maćkowski wyprzedzając Zbigniewa Sprucha. Następnego dnia odbyły się w Myślenicach aż 2 etapy – rano czasówka na górę Chełm (wygrał Bogdan Ganczar, Maćkowski drugi ze stratą 3 sek)), po południu 113 km ze startem i metą w Myślenicach. Ten etap, rozgrywany w deszczu i dwukrotnie przez „ścianę płaczu” w Wieliczce, ustawił cały wyścig, bo pięcioosobowa czołówka (na mecie: Sypytkowski, Piątek, Spruch, Maćkowski, Czopek) uzyskała aż 6 minut przewagi nad następną grupą. Zawodnicy ci dobrze pilnowali tej przewagi na następnym etapie do Nowego Sącza, tak że finiszował tam cały peleton (wygrał Zbigniew Spruch). IV etap to znane już 3 bardzo ciężkie górskie pętle wokół Krynicy (3 x po 40 km) wygrane z przewagą prawie 3 minut przez dwójkę Leśniewski – Serediuk, ale obaj na II etapie dużo stracili, więc nie zmieniło to klasyfikacji. Ostatni upalny etap z Krynicy do Gorlic był etapem przyjaźni i nic już nie zmienił – etap wygrał jedyny zagraniczny kolarz w wyścigu Niemiec Thilo Fuhrman, a cały wyścig, głównie dzięki bonifikatom na górskich premiach, wygrał Andrzej Maćkowski przed Zbigniewem Spruchem i Zbigniewem Piątkiem. Drużynowo zwyciężyła z ogromną przewagą poskładana z kadrowiczów drużyna Fundacji Odnowa Zabytków Krakowa.

W latach 1991 i 1992 wyścig nie odbył się z powodu problemow finansowych

31. Małopolski Wyścig Górski był rozgrywany w dniach 24 – 28 lipca 1993 roku i został zdominowany przez wracającego z Francji Jacka Bodyka. Wystartowało 110 kolarzy, w tym drużyna z NRD. Wyścig rozpoczął się kryterium o Złoty Pierścień w krakowskim Rynku Głównym (zwycięstwo Jacka Bodyka). Następnie jazda na czas na Górę Chełm w Myślenicach (Romanik) i etap do Wadowic (Bodyk na solo). Trzeci etap tona mecie w Nowym Sączu peleton i zwycięstwo Mariusza Bilewskiego (na trasie mocno atakowali Małopolanie Mieczysław Poręba i Tadeusz Jasek). Na etap IV składały się trzy mordercze rundy po 40 km dookoła Krynicy, które najszybciej pokonał znów Jacek Bodyk przed Piątkiem i Romanikiem, a ostatni etap przyjaźni z Krynicy do Tarnowa niczego już nie zmienił i Jacek Bodyk zasłużenie wygrał cały wyścig przed Piątkiem, Romanikiem, Brożyną i Spruchem. Drużynowo – Korona Kielce. Wyścig był ciężki – ukończyło go niewiele ponad połowa startujących – tylko 61 kolarzy.

32. Małopolski Wyścig Górski (11 – 14.08.1994) rozgrywał się z bazą w Myślenicach i w pierwszej części z bardzo aktywnym udziałem silnej ekipy niemieckiej z Lipska. Ale najpierw kibice krakowscy mieli okazję oglądać w Rynku ciekawą walkę – ostatnią przed 5-letnią przerwą – o Złoty Pierścień Krakowa. Zdobył go ulubieniec organizatorów filigranowy Tomasz Kłoczko pomimo bardzo mocnych ataków Niemców. Ale i tak największą uwagą nie tylko kolarzy cieszyła się śliczna „Mariola Okocim spojrzeniu” reklamująca tę firmę i przemierzająca później z wyścigiem całą trasę. Niemcy pokazali się również na kolejnych etapach: na I z Myślenic do Wadowic obsadzili 5-6-7 miejsce, II ciężki Myślenice – Myślenice wygrali dubletem, a na III do Krynicy zajęli 2, 4 i 5 miejsce. Pogubili się jednak na ostatnim deszczowym etapie z Krynicy do Tarnowa, skutkiem czego w końcowej klasyfikacji Timo Weber zajął dopiero 4 miejsce, a Thomas Liese 8. Bo wyścig wygrał równo jadący przez wszystkie etapy Piotr Przydział, który tylko raz stanął na najniższym podium. Drugi Radosław Romanik (wygrał II etap)), trzeci Krzysztof Drożdż (raz na 2 miejscu). Wystartowało tylko 64 zawodników, ukończyło 38, a drużynowo zwyciężyli oczywiście Niemcy.

33. Wyścig Małopolski (11 – 13 czerwca 1995 roku) organizowany w bardzo trudnych czasach był po raz pierwszy organizowany z Telewizją Wisła i dzięki wsparciu firmy ROMAR pana Pawła Romańskiego. Wystartowało 82 kolarzy, w tym cała kadra narodowa oraz 5 zawodników z Niemiec, którzy w pierwszej fazie zdominowali wyścig. I etap, długą czasówkę 37 km z Nowego Sącza na Krzyżówkę wygrał zdecydowanie Thomas Liese o 49 sek przed Brożyną i 1.04 przed Chmielewskim. II ciężki etap na 3 pętlach wokół Krynicy był znowu popisem Niemców: wygrał na solo Timo Scholz o 41 sek przed Karstenem Niemannem, Pawłem Czopkiem i Thomasem Liese. Reszta straciła ponad 2 – 3 minuty i niespodzianka – po dwóch etapach na czele klasyfikacji było 2 Niemców: Timo Scholz przed Thomasem Liese. Honor polskiego kolarstwa z pomocą kolegów na III trudnym etapie do Zakopanego uratował Tomasz Brożyna (ósmy po 2 etapach), który najpierw odjechał w 15-osobowej czołówce, potem stworzył dwuosobowy odjazd z Grzegorzem Wajsem, by ostatecznie zaatakować na podjeździe pod Głodówkę i przekroczyć samotnie linię mety o 56 sek przed Wajsem i 3.36 przed Mariuszem Bilewskim. Peleton stracił ponad 5 minut i tym samym Tomasz Brożyna wygrał cały wyścig o 3.01 przed Karstenem Niemannem, 4.04 przed Radosławem Romanikiem i 6.02 przed Timo Scholzem. Drużynowo zwyciężyła ekipa EB Victoria Rybnik.

34. Wyścig Telewizji Wisła (bo tak chwilowo zmienił nazwę) rozgrywany był aż w 4 województwach. Na początek 21 sierpnia 1996 roku po raz pierwszy i jedyny odbyło się kryterium uliczne w Tychach. Na starcie stanęło 82 kolarzy, w tym 2 zagranicznych z ekipy Mróz: Litwin Rajmondas Rumsas i Australijczyk Chad Rowe, który zresztą zaraz wycofał się z wyścigu. Tyskie kryterium wygrał z peletonu Robert Krzyżostaniak, co oczywiście nie miało wpływu na późniejsze losy wyścigu. Na II etapie z Myślenic do Wadowic ton walce nadawała 10-cio osobowa czołówka, z której Chrzanowski i Mierzejewski zaatakowali w połowie dystansu i jako pierwsi minęli linię mety z przewagą 3 minut nad pozostałą ósemką. III etap czasówkę na górę Chełm w Myślenicach wygrał Raimondas Rumsas, a popołudniowy etap z metą na myślenickim rynku Mariusz Bilewski. Ale „Mierzej” był zawsze w czołówce i po wycofaniu się wskutek kontuzji Chrzanowskiego, został niezagrożonym liderem wyścigu. Tym samym już w Wadowicach wyścig był praktycznie rozstrzygnięty. V etap do Gorlic wygrał z peletonu Marcin Gębka, więc przed etapem VI do Nowego Sącza jasnym było, że nic już w klasyfikacji zmienić się nie może i peleton urządził sobie na tym etapie kolarską zabawę: zawodnicy jechali równymi szeregami, robili „węża” i brazylijską falę, a w końcu wydelegowali do przodu 6 ostatnich w klasyfikacji kolarzy, która to „czołówka” dojechała do mety. Bo sprawa była jasna – zwycięzcą wyścigu jest Andrzej Mierzejewski i to z przewagą 3 minut. Drugi Tomasz Kłoczko, trzeci Grzegorz Gwiazdowski. Drużynowo Mróz Bobrek Wlkp. Wyścig ukończyło 47 kolarzy z 82, którzy wystartowali do I etapu.

35. TV Wisła Tour’97 odbył się w dniach 13 – 17 sierpnia 1997 i po raz pierwszy został umieszczony w kalendarzu imprez Międzynarodowej Unii Kolarskiej UCI, która wydelegowała na wyścig swojego sędziego Włocha Francesco Celere. Na starcie prologu na Kopiec Kościuszki stanęło 81 kolarzy, w tym reprezentacje Ukrainy, Bułgarii i Białorusi oraz słowacka Dukla Trencin i reprezentacja Berlina. W podjeździe na Kopiec najlepszy był Romanik przed Przydziałem i Piątkiem. Na etapach swoją klasę zaprezentowała jedyna polska grupa zawodowa Mróz. Na I etapie wokół Myślenic dwójka Mrozowców: zwycięzca etapu Andrzej Sypytkowski i Łotysz Dainis Ozols uzyskali minutę przewagi nad Piotrem Wadeckim (też Mróz), na etapie II z Wieliczki do Nowego Sącza wyścig prowadziły dwie trójki kolarzy, z których druga, w ulewie na ulicach Nowego Sącza została złapana przez peleton, a pierwsza: Dainis Ozols, Kirił Pospiejew (Ukraina) i Zbigniew Piątek (Pekaes) dojechała do mety z przewagą 3.30. Tym samym Ozols został samotnym liderem wyścigu z dużą przewagą nad Piątkiem i Sypytkowskim. Oczywiście mając wsparcie tak silnej ekipy Ozols przewagi tej nie mógł roztrwonić, mimo że na III etapie wokół Krynicy, wygranym przez dwukrotnego zwycięzcę Wyścigu Pokoju Uwe Amplera, nie było go w czołówce. Swoje zwycięstwo Ozols przypieczętował wygrywając zdecydowanie długą, 42-kilometrową czasówkę z Nowego Sącza do Krynicy. Klasyfikacja końcowa: Dainis Ozols przed Piotrem Chmielewskim, Andrzejem Sypytkowskim, Zbigniewem Piątkiem i Piotrem Wadeckim. Drużynowo Mróz. Wyścig ukończyło 49 kolarzy, ale na samym etapie wokół Krynicy wycofało się 14.

36. Wyścig Małopolski odbywał się nadal pod egidą Telewizji Wisła jako Wisła Tour 98 i był najskromniejszy w historii – w 7 teamach wystartowało jedynie 37 polskich kolarzy. Wyścig odbył się pod dominacją najsilniejszej wówczas polskiej grupy prowadzonej przez Zbigniewa Szczepkowskiego – Pekaes Irena Zepter. Pokazali oni swoją przewagę już 12 sierpnia w krótkim prologu 1400 m prowadzącym na Kopiec Kościuszki obsadzając całe podium. Wygrał Romanik przed Chmielewskim i Kamińskim. Niewiele zmienił I etap ze startem i metą w Światnikach Górnych gdzie dwójka Zepterowców Piątek z Chmielewskim zyskała 6, 8 i 12 minut nad kolejnymi grupkami. II długi (165 km) etap z Wieliczki do Nowego Sącz znów podzielił wyścig na małe grupki, a w pierwszej z przewagą 4.28 przyjechali Krasiński, Chrzanowski i Romanik, skutkiem czego Chrzanowski został liderem. Ale III etap również bardzo długą (42 km) jazdę na czas z Nowego Sącza do Krynicy wygrał Krasiński przed Piątkiem i Romanikiem i tym samym Zbigniew Piątek został zwycięzca wyścigu przed Piotrem Chmielewskim i Radosławem Romanikiem – wszyscy z ekipy Pekaes Irena Zepter. Zwycięstwo drużynowe oczywiste i z dużą przewagą. Ciekawostką wyścigu był konkurs Gazety Krakowskiej dla kibiców na wytypowanie pierwszej trójki wyścigu z nagrodą w postaci roweru ufundowanego przez Intersport.

37. Małopolski Wyścig Górski rozegrany został w dniach 12 – 15 sierpnia 1999 roku. Frekwencja była lepsza niż przed rokiem – 62 kolarzy, w tym drużyny zagraniczne; Łada z Mołdawii, Team Kostritzer z Niemiec i Joko Welamos z Czech. Po prologu – kryterium w krakowskim Rynku, wygranym przez srebrnego medalistę olimpijskiego Niemca Christiana Lademana kolarze wyruszyli do I etapu ze startem i metą w myślenickim rynku. Etap był ciężki i trudny technicznie, bo kolarze dwukrotnie pokonywali brukowany podjazd na ul. Kopernika w Wieliczce oraz finiszowali na bruku w myślenickim Rynku. Na pierwszym „Koperniku” zaatakowała szóstka kolarzy (Brożyna, Romanik, Radosz, Piątek, Mierzejewski, Chmielewski), którzy powiększając przewagę dojechali do mety z przewagą 3.05 nad peletonem ustalając od razu klasyfikację wyścigu. Górskie premie wygrywał Brożyna i zdobywał bonifikaty, a na mecie najszybszy był Radosław Romanik przed Radoszem i Piątkiem. Drugi etap do Oświęcimia niczego nie zmienił (oprócz pomniejszenia grona pretendentów do zwycięstwa o Mierzejewskiego, który się wycofał), bo na mecie zameldował się cały peleton z Zaradnym, Chrzanowskim i Chmielewskim na czele. 30 – kilometrowa jazda na czas w Wadowicach potwierdziła wysoką formę czołówki z I etapu: wygrał Brożyna, ale w „10” był i Romanik, i Chmielewski, i Piątek, i Radosz. Tak więc końcowa klasyfikacja nie mogła być inna: Tomasz Brożyna (bonifikaty z górskich premii), przed Radosławem Romanikiem i Piotrem Chmielewskim. A następnie oczywiście Piątek i Radosz, czyli kolejni bohaterowie I etapu. Drużynowo Sprandi MAT Jelcz Laskowice, czyli klub Romanika.

Dodatkowym bonusem dla wyścigu był przyznany na Podsumowaniu Sezonu 1999 Puchar Polskiego Związku Kolarskiego za Najlepszą Szosową Imprezę Roku 1999.

38. Wyścig rozgrywany w olimpijskim roku 2000 rozpoczął się jak zwykle kryterium w krakowskim Rynku. Złoty Pierścień, ufundowany i wykonany przez znaną firmę złotniczą Kosek, wywalczył na 77 rundach w znakomitym stylu olimpijczyk Piotr Wadecki. Pierwszy morderczy etap z Makowa do Jordanowa (195 km i premie 2 x Krowiarki, Gliczarów, Sierockie) wygrał z 5-cio osobowej czołówki Paweł Niedźwiecki. Nie zmogła go również dwukrotnie pokonywana na drugim etapie „ściana płaczu” na ul. Kopernika w Wieliczce i w myślenickim Rynku Paweł znów stanął na najwyższym podium. Etap trzeci z Rabki Zdroju do Krynicy Zdroju nie oszczędzał kolarzy – Ostra, Wysokie, Kotów, Piorun – te góry znają wszyscy kolarze. Ale w głowach zawodników był już etap ostatni jazdy na czas, więc niemrawe ataki w deszczu niczego nie zmieniły, Niedźwiecki pozostał liderem mimo że na krynickim Deptaku wygrał Czech Radek Dite. Niedźwiedzki jednak, i słusznie, obawiał się długiej czasówki 33 km z Grybowa do Nowego Sącza, którą wygrał zdecydowanie Grzegorz Rosoliński, wygrywając tym samym cały wyścig o 1 sekundę przed bohaterem I i II etapu. Drużynowo zwycięstwo CCC Mat Ceresit. Wystartowało 77 kolarzy, prócz Polaków 5 ekip zagranicznych: 2 z Czech, 2 z Niemiec i 1 z Rosji.

39. Małopolski Wyścig Górski rozgrywany był w roku 2001 po powodzi, która zniszczyła centrum Makowa Podhalańskiego, skutkiem czego makowski etap wyścigu przeniesiony został do Zawoi. Drugim ewenementem było rozstrzygnięcie krakowskiego kryterium: 8-osobowa czołówka zdublowała peleton, a najwięcej punktów zgromadził jeżdżący w teamie Mróz Supradyn Witaminy Ukrainiec Bogdan Bondariew, świetny sprinter i potrójny medalista Mistrzostw Świata na torze, który włożył na palec złoty pierścień z herbem Krakowa ufundowany przez firmę Kosek. Do pierwszego ciężkiego etapu ze startem i metą w Myślenicach, ale przez ul. Kopernika w Wieliczce, wystartowało 9 sierpnia 77 kolarzy, w tym 4 z Rosji i 2 z Niemiec. Wystartowały również 2 teamy klubowe z Małopolski: Cracovia Construction oraz Cement Górka Mapei Trzebinia. Jak to w tym wyścigu bywa, na trasie I etapu już od początku szedł atak za atakiem, a różnice między grupami dochodziły do 4 minut. Tak więc w myślenickim rynku peleton zameldował się poszatkowany: najpierw Kazimierz Stafiej z Oleksijem Nakaznym, potem 1 min 42 sek za nimi Zbigniew Piątek, 4 minuty dalej grupka z Przydziałem i ze stratą 7 minut peleton, co już na wstępie ustawiało wyścig. Długi (181 km) II etap Zawoja – Zawoja to ataki zawodników CCC MAT Piotra Przydziała i Radosława Romanika, ale mocny Piątek nie dał się im urwać i na metę przyjechali we trójkę 1.51 przed peletonem. Zwycięstwo Przydziała nic mu praktycznie nie dawało wobec dużej straty z I etapu, zaś Piątek nadrobił stratę 1.42 z I etapu, jaką miał do klubowego kolegi Stafieja i został liderem. Etap III Jordanów – Jordanów był w miarę spokojny (długa ucieczka Pawlaka i Kaźmierczaka, którzy mieli w klasyfikacji po 20 minut straty) i zwycięstwo na mecie Piątka, który pokazał raz jeszcze kto rządzi w tym wyścigu. I nic już zmienić nie mogło zwycięstwo mistrza Polski na czas Piotra Przydziała w czasówce w Mszanie Dolnej – zyskał do Piątka tylko 1.26 i wywalczył miejsce na najniższym stopniu podium, bo drugie miejsce w wyścigu zajął Ukrainiec Aleksiej Nakaznyj. A Zbigniew Piątek wszedł do historii Wyścigu Małopolskiego jako jedyny jego trzykrotny zwycięzca (wcześniej wygrał w roku 1989 i 1998).

Kolejny jubileusz (40, a właściwie 20/40, bo kryterium rozgrywane było po raz 20) przypadł na rok 2002. Wyścig zapadł w pamięci dwoma faktami: jedyny raz w historii, wobec remontu Rynku Głównego, kryterium zostało rozegrane na trasie wokół Wawelu oraz wreszcie! zwycięzcą całego wyścigu został najlepszy polski góral ostatnich lat Radosław Romanik. Wyniki kryterium dobrze charakteryzują tytuły prasowe „Mickiewicz pod Wawelem”, a złoty pierścień wykonany przez siebie wręczył zwycięzcy znany krakowski złotnik Janusz Kowalski, który od tej pory fundował pierścienie wszystkim kolejnym zwycięzcom kryterium. W 40. wyścigu wystartowało całe polskie kolarstwo (czyli tylko 56 zawodników, w tym 1/3 cudzoziemskich „najemników”) i nikt więcej. Pierwszy etap z Gdowa do Myślenic o długości 139 km rozegrał się już na początku, kiedy to utworzyła się 5-osobowa czołówka (Zamana, Piątek, Wojciechowski, Romanik, Chmielewski), a peleton rozsypał się na grupki. Na mecie w myślenickim rynku najszybszy był Piotr Chmielewski przed Romanikiem i Zamaną. 27 sierpnia – znów jedyny raz w historii – rozegrane zostały 2 etapy po 90 km: Jordanów – Maków Podhalański i Maków – Jordanów. Na pierwszym z nich lider Piotr Chmielewski wypadł na zjazdach z trasy i trafił do szpitala, a etap wygrał Ukrainiec Siergiej Uszakow z CCC Polsat, zaś na drugim popołudniowym zamieszali „najemnicy” – czołówka, która przyjechała na metę to 1. Portugalczyk Quintino Rodrigues z CCC Polsat, 2. Robert Radosz z Servisco, 3. Litwin Raimondas Vilcinskas z Mroza, 4. Ukrainiec Siergiej Uszakow z CCC Polsat. Etap IV ze Świątnik Górnych do Szczawnicy, to tylko potwierdzenie dominacji kolarzy CCC, którzy spokojnie dowieźli lidera Radosława Romanika do końcowego zwycięstwa. Przy licznie zgromadzonej publiczności na Placu Dietla najszybciej finiszował z rozciągniętego pod górę peletonu Kazimierz Stafiej z Mroza przed Czechem Michałem Kolendą z SNC i Przemysławem Mikołajczykiem z Servisco. A cały wyścig padł łupem CCC – Romanik przed Zamaną, no i zwycięstwo drużynowe.

41. Małopolski Wyścig Górski rozpoczął się od niespodzianki. 5 sierpnia 2003 roku kryterium w krakowskim Rynku wygrał Grzegorz Wajs, ku swojemu własnemu zdziwieniu, jako że do sprinterów się nie zaliczał. Nadrobił jednak całe okrążenie nad konkurentami i jego zwycięstwo nie podlegało dyskusji. Kryterium ukończyło tylko 9 zawodników z 81, którzy wystartowali (było to 10 ekip polskich oraz drużyny z Tunezji i Estonii). Kryterium zaszczycił swoją obecnością redaktor Bogdan Tuszyński rozdając autografy na swojej wspaniałej książce ”Historia kolarstwa polskiego”. Pierwszy etap z Gdowa do Myślenic to atak grupy Action Mróz i zwycięstwo Cezarego Zamany. Potwierdził on swoją klasę i na drugim bardzo ciężkim etapie z Makowa Podhalańskiego do Jordanowa przez Krowiarki i Gliczarów, który to etap znów zdecydowanie wygrał na solo. Kolejny etap ze Świątnik Górnych do Gorlic to znów twarda walka zakończona 5-minutową przewagą na mecie dwójki kolarzy: Piotra Chmielewskiego i Aleksandera Klimenki. Ale przed czasówką liderem i tak był Zamana. I to on został ostatecznym zwycięzcą całego wyścigu przed młodym Bartoszem Huzarskim i Radosławem Romanikiem. Ale – niespodzianka – na 12 miejscu zakończył rywalizację jeżdżący we Francji Tunezyjczyk Riadh Baatoud. Najlepsza drużyna – Action nVidia Mróz.

Tradycyjną Wielką Galą Rowerową w krakowskim Rynku, tym razem z udziałem Ryszarda Szurkowskiego i innych zwycięzców poprzednich edycji wyścigu, rozpoczął się 4 sierpnia 2004 roku 42. Wyścig Małopolski. Na starcie stanęło 18 drużyn, w tym aż 8 zagranicznych, również egzotyczne z Egiptu i Tunezji. Była też Reprezentacja Małopolski i Gala Górka Cement Mapei Trzebinia. Po uroczystej defiladzie wokół Rynku rozpoczęła się walka o złoty pierścień Krakowa, z której zwycięsko po raz drugi, pomimo 2 kraks, wyszedł Ukrainiec Bogdan Bondariew. Kraksą wsławił się również Egipcjanin Mohamed Abd El Aziz, który nie zmieścił się w zakręcie i wylądował na stolikach w ogródku piwnym. Walka o zwycięstwo trwała do ostatniego 57 okrążenia, a Bondariew wygrał kryterium tylko większą liczbą zwycięstw na finiszach, bo zdobył 34 punkty, tyle samo co Jarosław Zarębski. Historia jakby powtórzyła się na mecie I etapu ze Skawiny do Gdowa, gdy sędziowie długo, nawet na podstawie fotokomórki, nie mogli wskazać zwycięzcy etapu pomiędzy Czechem Ondrejem Fadrnym a Robertem Radoszem (ostatecznie wskazali Fadrnego, a 10 sek otrzymanej bonifikaty zdecydowało o jego zwycięstwie w całym wyścigu o 4 sek.). Drugi etap ze Świątnik Górnych zapowiadał zmianę lidera, bo 5-osobowa czołówka miała już 8 minut przewagi nad peletonem, ale ciężka praca czeskiej ekipy Whirlpool obroniła lidera i z peletonu na mecie w Jordanowie najszybciej finiszował Krzysztof Jeżowski, a lider był trzeci. Ostatni trudny etap 204 km z Rabki Zdroju do Gorlic przez m.in. Gliczarów, w zimnie i w deszczu przetrzebił peleton, bo wycofało się z wyścigu aż 38 kolarzy. Mimo mocnych ataków polskich drużyn Czesi obronili lidera i po raz drugi w historii wyścigu na najwyższym podium stanął zawodnik zagraniczny – Czech Ondrej Fadrny. Drugie miejsce dla Sebastiana Skiby z Legii, a trzecie dla Roberta Radosza z PSB. Do wyścigu wystartowało 93 kolarzy, w tym większość zagranicznych m.in. ekipy Egiptu, Białorusi, Czech, Niemiec, Bułgarii i Słowacji. Ukończyło wyścig tylko 37 kolarzy.

Nie lepiej było też w 43. Małopolskim Wyścigu Górskim, do którego 4 sierpnia 2005 roku wystartowało 88 kolarzy w tym Niemcy, Czesi i Słowacy oraz 3 ekipy z Małopolski (Sokół Kęty, Gala Górka Trzebinia i WLKS Krakus Mateo). 8 sierpnia na mecie w Gorlicach zobaczyliśmy już tylko 33 zawodników. Zaczęło się fatalnie 3 sierpnia w krakowskim Rynku Głównym. Tradycyjną Wielką Galę Rowerową z zawodami bicykli i defiladą uczestników przerwał deszcz, więc dla bezpieczeństwa kolarzy samo kryterium zostało odwołane. Deszcz lał też i podczas I etapu z Gdowa do Świątnik Górnych. Decydujący atak tego etapu na wielickiej „ścianie płaczu” przypuścił Mistrz Europy Czech Frantisek Rabon zostając pierwszym liderem wyścigu, ale tylko 5 sek. za nim na mecie był Cezary Zamana. Drugi etap, znów w zimnie i deszczu i po stromych górach zdziesiątkował peleton – wycofało się aż 44 zawodników (chyba rekord Polski). Co gorsza w połowie dystansu jadący w czołówce lider miał defekt i pozostał z tyłu. Czeski trener wycofał mu z czołówki do pomocy pozostałych dwóch kolarzy, ale to nie wystarczyło na expres 4 zawodników Intela wzmocnionych Romanikiem i Przydziałem – Czesi zgodnie na mecie w Rabce zanotowali 10 minut straty. Nowym liderem został Cezary Zamana, który przy pomocy najsilniejszej grupy wyścigu Intel dowiózł bez problemu żółtą koszulkę do mety w Gorlicach wygrywając „Małopolski” po raz drugi. Kolejne miejsca zajęli: Bartosz Huzarski, Radosław Romanik, Sebastian Skiba, Zbigniew Piątek, Marek Rutkiewicz. Drużynowo wygrał oczywiście Intel.

W 44. Małopolskim Wyścigu Górskim rozgrywanym w dniach 2-5.08.2006 wystartowało 12 teamów, w tym drużyny z Japonii, Słowacji i Ukrainy oraz 2 teamy małopolskie: WLKS Krakus Mateo i Sokół Kęty – w sumie 81 kolarzy. Inauguracyjne kryterium w Rynku ukończyło tylko 11 zawodników, a wygrała drużyna Khauf „dwoma Tomaszami”: Kiendyś przed Lisowiczem. Na I etapie zaraz po starcie w Gdowie zaczęły się mocne ataki: atakował Rutkiewicz, potem siódemka kolarzy, potem Kiendyś, potem znów Rutkiewicz z Romanikiem, do których doskoczył Witecki ze Stafiejem. I gdy etap wydawał się już rozstrzygnięty na 8 km przed metą dogoniła ich grupa, z której zaatakował Maciejewski, a 2 km do mety dogonił go Marcin Sapa i jeszcze wygrał etap na rynku w Kalwarii Zebrzydowskiej. Peleton stracił 9 sekund. Etap II ze Spytkowic do Jordanowa wygrał solo Marek Rutkiewicz, ale znów tylko 16 sekund przed 22-osobowa rozciągniętą grupą. A etap ostatni do Krynicy, wygrany przez Roberta Radosza przed dwoma Słowakami Kovacem i Bronisem, to znów na mecie 22-osobowa grupa, w której Rutkiewicz zameldował się na miejscu 5, co pozwoliło mu, dzięki udanemu atakowi w Jordanowie, wygrać cały wyścig o 21 sekund przed Maciejewskim i Sapą. Drużynowo reprezentacja Polski przed DHL-Author i Weltour.

45.Wyścig został zapamiętany przede wszystkim dzięki niespodziewanemu – wśród kolarskich asów – zwycięstwu młodego mało znanego kolarza Mateusza Komara. Co prawda trener DHL Zbigniew Szczepkowski widział w nim następcę Ryszarda Szurkowskiego, ale póki co Mateusz nie odniósł do tej pory znaczących sukcesów. Najpierw jednak w prologu w krakowskim Rynku sytuację sprzed roku powtórzyli dwaj zawodnicy – wygrał znowu Kiendyś przed Lisowiczem, tyle że tym razem wystąpili oni w pomarańczowych koszulkach CCC, a nie w niebieskich Knauf jak przed rokiem. Odjechali we dwójkę, zgarnęli mnóstwo punktów i przejechali linię mety trzymając się za ręce. Pierwszy etap ze Świątnik Górnych do Spytkowic to wiele groźnych ataków i peleton na mecie, z którego najszybciej finiszował młody zawodnik DHL Mateusz Komar. Na drugim etapie z Jordanowa do Szczurowej Mateusz, obstawiany przez swoją mocną grupę, nie dał się „zamęczyć” czego próbowali konkurenci organizując liczne ataki. Etap ten wygrał sprinter Krzysztof Jeżowski, ale na kole miał Mateusza Komara. Trzeci etap z Tarnowa do Krynicy Zdroju był ciężką próbą dla kolarzy – zimno, deszcz, no i góry: Siedliska, Kamianna, Piorun, Roma. Meta była usytuowana na deptaku, gdzie za Dawidem Krupą i Tomaszem Leśniakiem znowu finiszował Mateusz Komar wygrywając tym samym cały wyścig. Ale i tak przeważała opinia,, że „stary” Romanik oddał zwycięstwo „młodemu” Komarowi, bo przecież mógł sam zgarnąć brakujące do zwycięstwa 9 sekund bonifikatami na górskich premiach. Drużynowo wyścig wygrała grupa DHL, która rzeczywiście stanowiła drużynę o wspólnym celu. Do I etapu 2 sierpnia 2007 roku wystartowało 93 zawodników, w tym grupy z Łotwy, Niemiec, Słowacji, Rosji i Białorusi oraz WLKS Krakus i Sokół Kęty. Ukończyło wyścig 51 kolarzy.

46.Małopolski Wyścig Wyścig Górski został rozegrany w dniach 6 – 9 sierpnia 2008 roku. Na starcie stanęło 89 kolarzy, w tym reprezentacje Niemiec, Polski i Rosji oraz teamy z Norwegii, Łotwy, Czech i Niemiec oraz Reprezentacja Małopolski. Na początek, dzięki zaangażowaniu tarnowskiego działacza Tomasza Wójcika, odbyło się w Tarnowie dla ekip wyścigu kryterium im. Eugeniusza Kwiatkowskiego (poprzedzające wyścig kryteria w Tarnowie odbywały się przez kolejnych 5 lat). Następnego dnia liczni widzowie oglądali w krakowskim Rynku tradycyjne popisy bicyklistów i młodych adeptów kolarstwa walczących o Srebrny Pierścień Krakowa (znów fundator 3 srebrnych pierścieni to Janusz Kowalski), po czym koncert jazdy na 57 okrążeniach Rynku dali zawodnicy teamu Mróz – wygrał Wojciech Pawlak przed Robertem Radoszem. A Wyścig Małopolski rozegrał się już na I etapie z Gdowa do Kalwarii Zebrzydowskiej. W upale i na ciężkiej trasie trójka kolarzy – Sapa, Firsanow i Witecki wypracowała sobie 5 minut przewagi nad peletonem i praktycznie zablokowała końcowe podium. Etap drugi ze Spytkowic do Jordanowa, mimo licznych ataków na trasie, wygrał z peletonu Krzysztof Jeżowski przed najbardziej aktywnym na tym etapie Adamem Wadeckim, a etap trzeci ze Świątnik Górnych do Gorlic wygrał na solo Marek Rutkiewicz przyjeżdżając na metą 50 sek. przed peletonem. Deszczowa czasówka w Stróżach była już tylko formalnością – co prawda zwyciężył Jarosław Rębiewski, ale na końcowym podium stanęli bohaterzy I etapu: Marcin Sapa, Mariusz Witecki i Łotysz Siergiej Firsanow. Drużynowo Mróz.

47. Wyścig był morderczy – wystartowało 94 kolarzy (oprócz Polaków z Sokołem Kęty teamy z Czech, Niemiec, Bułgarii, Estonii i Gwadelupy), a zmagania przy fatalnej pogodzie ukończyło zaledwie 35. Na dodatek przewaga zwycięzcy nad drugim zawodnikiem wyniosła 0 sekund. Najpierw jednak 17 czerwca 2009 roku złoty pierścień w krakowskim Rynku zdobył po raz trzeci Tomasz Kiendyś. Ale już I etap z Gdowa do Spytkowic wygrany z peletonu przez Artura Detko w deszczu i zimnie mocno przetrzebił uczestników. Na drugim etapie z Kalwarii Zebrzydowskiej do Świątnik Górnych znów na mecie peleton – najszybszy był sprinter Krzysztof Jeżowski, ale liderem pozostawał Detko o 4 sek przed Jackiem Morajko. Walka o zwycięstwo w wyścigu rozegrała się w walce o bonifikaty na górskich premiach trzeciego etapu, gdzie Morajko zdobył 7 sek bonifikat, a Detko tylko 3, czyli zrównali się czasami. Ale Detko miał mniejszą sumę miejsc na metach wszystkich etapów i zgodnie z przepisami to on cieszył się ze swojego życiowego sukcesu. Drużynowo wyścig wygrała grupa zwycięzcy czyli DHL-Author, znów o 0 sek przed Reprezentacją Polski.

Na 48. Małopolski Wyścig Górski. który odbył się w dniach 16 – 19 czerwca 2010 roku znowu mocno zarzutowała pogoda, bo powódź która nawiedziła kraj przed wyścigiem zniszczyła drogi i pozrywała mosty, więc by wyścig mógł się w ogóle odbyć, trzeba było pozmieniać i poskracać zaplanowane trasy. Na starcie kryterium w krakowskim Rynku stanęło 92 kolarzy, w tym 2 ekipy z Belgii, ekipa z Grecji, z Estonii oraz Reprezentacja Małopolski. Samo kryterium miało bardzo emocjonujący przebieg – od startu zaatakowali ostro Belgowie, tak że w połowie dystansu zajmowali oni 3 czołowe lokaty i wydawało się, że tym razem złoty pierścień wyjedzie do Belgii. Jednak w drugiej części dystansu mocno postawił im się Robert Radosz, dogonił a nawet oberwał rywali, po czym oni go znów dogonili i o wszystkim decydował ostatni finisz. Przy ogromnym dopingu publiczności wygrał go Radosz broniąc tym samym honoru Polaków. Długi na 175 km I etap ze Spytkowic do Rabki Zdroju to 100-kilometrowa ucieczka międzynarodowej piątki kolarzy, którzy na mecie uzyskali 1.44 przewagi nad peletonem. Zwyciężył Czech Martin Zamalik z belgijskiej grupy Sunweb-Revor, drugi był Jacek Morajko z Mroza, trzeci Włoch Alessandro Bertuola z estońskiego Kalev, czwarty również Mrozowiec Mateusz Taciak, a piąty Kolumbijczyk Walter Pedraza Morales z greckiej SP Tablewere. Etap drugi, skrócony o 30 kilometrów, rozegrał się na bardzo ciężkich rundach wokół Jodłownika, gdzie utworzyła się czołowa grupa 23 kolarzy, ale bez lidera Zamalika. Finisz wygrał Adam Sznitko z CCC, ale najbardziej cieszył się trzeci na mecie, dobrze obstawiany na trasie przez Mrozowców Jacek Morajko, który ubrał koszulkę lidera. Trzeci etap skrócony przez powódź do 70 km z Iwkowej do Biecza nic już zmienić nie mógł i Jacek Morajko wreszcie (przypomnijmy – rok temu był drugi, choć miał taki sam czas co zwycięzca) mógł cieszyć się z wygrania Małopolskiego Wyścigu Górskiego, mimo że nie wygrał w nim żadnego etapu. Drużynowo zwyciężyła ekipa Mróz Active Jet.

49. Małopolski Wyścig Górski rozgrywany w dniach 15 – 18 czerwca 2011 wiódł „Szlakiem Uzdrowisk Galicyjskich” i był rzeczywiście galicyjski, bo na najwyższym podium stanął wreszcie po 38 latach Małopolanin Tomasz Marczyński (przypomnijmy – ostatnio w 1973 roku wyścig wygrał Jerzy Rzepka, a wcześniej w roku 1962 Antoni Palka – obaj z Oświęcimia). Na starcie stanęło 102 kolarzy z 18 grup, w tym aż 11 ekip zagranicznych z Belgii, Rosji, Grecji, Czech, Ukrainy, Słowacji, Łotwy, Bułgarii, Niemiec i Hiszpanii. Tradycyjne kryterium w Rynku wygrał Robert Radosz, powtarzając sukces sprzed roku. Na pierwszym, dosyć płaskim etapie z Miechowa do Niepołomic Marczyński miał w sześcioosobowej czołówce defekt niedaleko do mety, ale dogonił czołówkę i jeszcze był na mecie drugi – wygrał Holender Tijmen Eising z belgijskiej grupy Sunveb-Revor. Drugi etap z Jodłownika do Rabki-Zdroju po ciężkich górach podzielił peleton, ale w czołówce, która na mecie osiągnęła przewagę aż 5 minut przyjechał znowu Marczyński, który ubrał koszulkę lidera. Etap trzeci z Krynicy-Zdroju był już tylko formalnością pomimo wielu różnych ataków, które kasowali kolarze silnej grupy lidera czyli CCC Polsat Polkowice. Na mecie w Wysowej-Zdroju pierwszy był Robert Radosz, ale z końcowego zwycięstwa w wyścigu cieszyli się kolarze grupy CCC: 1.Tomasz Marczyński 2. Marek Rutkiewicz, 3. Łukasz Bodnar. Drużynowo zwyciężyła oczywiście z przewagą 15 minut nad Belgami grupa CCC Polsat Polkowice.

50. Jubileuszowy Małopolski Wyścig Górski był popisem starego znajomego wyścigu czyli Marka Rutkiewicza, który powtórzył sukces sprzed 6 lat. Ale najpierw, 9 maja 2012 roku przy dopingu licznej publiczności Złoty Pierścień Krakowa na trasie 52 okrążeń wokół krakowskiego Rynku zdobył Bartłomiej Matysiak z CCC wyprzedzając kolarzy BDC Dariusza Rudnickiego i dwukrotnego zwycięzcę tego kryterium Roberta Radosza. Konkurencja była nie byle jaka, bo do 50. Wyścigu Małopolskiego oprócz wszystkich liczących się w kraju 10 ekip polskich, zgłosiło się również 7 silnych grup zagranicznych z Niemiec, Rumunii, Norwegii, Bułgarii, Czech i Słowacji – razem 94 zawodników. Pierwszy etap z Niepołomic do Miechowa zaczął się sensacyjnie – od startu zaatakował Niemiec Stefan Goebel wraz z Pawłem Wdowiakiem i nie gonieni przez peleton uzyskali na 50 km już 11 minut przewagi, wygrywając po drodze lotne finisze w Szczurowej i Koszycach. Wdowiak osłabł, Goebel wygrał jeszcze premię lotną w Racławicach i górską w Górach Miechowskich, ale na 120 km peleton go doszedł. Zaatakował z niego, ale również bez powodzenia Łukasz Bodnar, tak więc w miechowskim rynku finiszował cały peleton, z którego najszybsi byli Mariusz Wiesiak, Tomasz Smoleń i Bartłomiej Matysiak. Drugi etap z Chełmka do Jodłownika należał już do faworyta wyścigu Marka Rutkiewicza, który zaatakował w połowie etapu, a zabrali się z nim tylko Paweł Cieślik i Adrian Kurek. Rutkiewicz wygrał wszystkie górskie premie, a na mecie w Jodłowniku ustąpił zwycięstwo Cieślikowi. Etap trzeci na długo zapamiętali wszyscy kolarze. Start odbył się w Rabce Zdroju przy pięknej pogodzie i 30 stopniach ciepła, meta na szczycie Gliczarowa we mgle, w deszczu i przy temperaturze bliskiej 0. Oraz trasa najeżona 6 górskimi premiami, w tym meta na słynnej kolarskiej „ścianie Bukowina” w Gliczarowie. W roli głównej znów wystąpił Marek Rutkiewicz, który solo prześcignął atakujących od połowy dystansu Marcina Sapę i Czecha Kozoubka i samotnie wjechał na mglistą metę w Gliczarowie. Tym samym Marek Rutkiewicz zdecydowanie wygrał cały wyścig przed Pawłem Cieślikiem i Mariuszem Witeckim, wygrywając również klasyfikację górską wyścigu. Najlepszą drużyną zdecydowanie została grupa BGŻ przed Reprezentacją Polski i CCC.

Na otwarcie 51.Małopolskiego Wyścigu Górskiego Bartłomiej Matysiak powtórzył 12 czerwca 2013 roku w krakowskim Rynku swój sukces sprzed roku zdobywając po raz drugi Złoty Pierścień Krakowa i wygrywając tym razem na 42 okrążeniach Rynku z 2 Niemcami: Grischą Janorschke i Maximilianem Beyerem. Sukces był duży, bo do 51. wyścigu wystartowało aż 139 kolarzy z 25 teamów, w tym ekipy z Niemiec, Słowacji, Rosji, Rumunii, Norwegii, Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Holandii, Włoch, Czech, Białorusi. Pierwszy płaski etap z Trzebini to długa nieudana ucieczka trójki Marcin Sapa, Max Walsleben, Kornel Sójka i sprinterski finisz na miechowskim rynku wygrany przez Włocha Riccardo Bolzano z teamu Friuli przed znakomitym Słowakiem Ericem Baską. Etap II ze startem w niepołomickim Rynku rozegrał się na ciężkich rundach wokół Jodłownika. Atak przypuścili 2 zawodnicy BGŻ Łukasz Bodnar i Paweł Cieślik, którzy zgodnie współpracując uzyskali na mecie 3 minuty przewagi nad następnymi. Na równie ciężkim III etapie losy wyścigu próbowali licznymi atakami odwrócić kolarze CCC Polsat, ale przy niedyspozycji Rutkiewicza (alergia) nie zdołali oni przegiąć bardzo mądrze broniących się BGŻ-towców. Metę na Zaporze w Niedzicy przejechał solo Białorusin Branislau Samoilau, ale cały wyścig wygrali bohaterowie z Jodłownika – Łukasz Bodnar przed Pawłem Cieślikiem. Drużynowo oczywiście Bank BGŻ.

52. Małopolski Wyścig Górski został rozegrany w dniach 10 – 14 czerwca 2014 roku.Udział wzięło w nim 140 kolarzy z 25 teamów, w tym z 12 teamów zagranicznych z Niemiec, Czech, Rumunii, Łotwy, Danii, Słowacji, Ukrainy, Włoch, Belgii i Holandii. Kryterium w krakowskim Rynku wygrał po raz czwarty ! Tomasz Kiendyś ustanawiając rekord nie do pobicia. Etap I wyścigu z Miechowa do Trzebini, krótki, płaski i szybki, po wielu atakach zakończył się jednak finiszem peletonu, z którego najszybszy był znakomity sprinter z CCC Polsat Bartłomiej Matysiak przed nie gorszym Włochem Riccardo Bolzano i Błażejem Janiaczykiem z BDC Marcpol. Meta etapu II z Niepołomic do Jodłownika to znów peleton, z którego jako pierwszy finiszował Niemiec Max Werda z teamu Stolting. Ale miejsce drugie zajął znowu włoski sprinter Ricardo Bolzano i dzięki bonifikatom z obu etapów ubrał koszulkę lidera wyścigu, mając po 2 sekundy przewagi nad zwycięzcami etapów czyli Matysiakiem i Werdą. Etap III długi i górski ze starem w Muszynie i prowadzący Szlakiem Architektury Drewnianej, w zimnie i w deszczu, obfitował w liczne ataki, bo wyścig mogło jeszcze wygrać kilkunastu zawodników. Między innymi na trasie wirtualnymi zwycięzcami byli Karol Domagalski i Kamil Gradek, których strata do lidera w klasyfikacji wynosiła tylko 12 sekund, a ich 6-cio osobowa czołówka jechała z ponad 2 minutową przewagą przed peletonem. Udał się jednak dopiero ostatni atak na 5 kilometrów przed metą w Starym Sączu. Zaatakował Niemiec Max Werda i Paweł Bernas, kontratakował solo Paweł Cieślik i tak wjechali na metę. Wygrał znowu Max Werda, drugi Bernas, trzeci ze stratą 3 sekund Cieślik, a peleton przyprowadzony przez lidera Bolzano przyjechał ze stratą 17 sekund. Tym samym trójka bohaterów trzeciego etapu zajęła całe finałowe podium wyścigu, a Max Werda został po Łotyszu Dainisie Ozolsie (1997) i Czechu Ondreju Fadrnym (2004) trzecim kolarzem zagranicznym wygrywającym mwg. Klasyfikację drużynową wygrała ekipa BDC Marcpol przed niemieckim Teamem Stolting (0 sek straty) i czeskim Bauknecht Author (2 sek straty).

53. Małopolski Wyścig Górski odbył się od 11 do 14 czerwca 2015 roku. Na starcie stanęło 19 teamów, w tym 8 zagranicznych z Niemiec, Rumunii, Słowenii, Danii, Ukrainy, Izraela, Rosji i Włoch, a wśród ekip polskich znalazł się również Sokół Kęty. W kryterium w Rynku Głównym pasjonującą walkę o Złoty Pierścień stoczył przy wielkim aplauzie publiczności Kamil Zieliński pokonując znakomitego włoskiego sprintera Alexa Battazzoni. Natomiast na mecie pierwszego etapu w miechowskim rynku mimo licznych ucieczek i niełatwej trasy finiszował cały peleton ze Słoweńcem Marko Kumpem i Ukraińcem Vitaliy Butsem na czele. Dwójki tej nie zmogła też ciężka trasa wokół Jodłownika, gdzie minęli oni linię mety w Szczyrzycu w tej samej kolejności na czele 23-osobowej czołówki. Już wtedy zagwarantowało im to dwa pierwsze miejsca w wyścigu, mimo że na mecie III etapu znaleźli się oni w peletonie, który w rynku Starego Sącza miał 2.17 straty do czołówki złożonej z Adriana Kurka, Ukraińca Siergieja Lagkutta i Niemca Silvio Herklotza. Drużynowo wyścig wygrała ukraińsko-polska grupa Kolls-BDC Team, przed Słoweńcami Adria Mobil i włoską ASD Cycling Team Friuli. Najlepszy zespół polski to Domin Sport na czwartym miejscu.

54. Małopolski Wyścig Górski rozgrywany był w dniach 9 – 12 czerwca 2016 roku. Na starcie stanęło 129 zawodników z 23 teamów, w tym 10 ekip zagranicznych z Rumunii, Danii, Białorusi, Ukrainy, Niemiec, Słowenii, Szwajcarii i Włoch. Inauguracyjne kryterium w Rynku rozgrywane po raz pierwszy w finale jako wyścig australijski (ostatni odpada na każdym okrążeniu) wygrał przy dużych emocjach publiczności Andrzej Bartkiewicz. I etap ze startem w Trzebini i 3 ciężkimi rundami wokół Alwerni przetrzebił peleton, tak że na metę zawodnicy przyjeżdżali pojedynczo. Dzięki znajomości tej trasy etap wygral Dariusz Batek z teamu Wibatech Fuji, mając 1 sekundę za plecami Włocha Roberto Giacobazzi i 7 sekund Mateusza Taciaka. Na II etapie z Niepołomic do Nowego Targu udała się dwuosobowa ucieczka Komar – Brzózka, którzy przyjechali na metę z przewagą 1.20 nad peletonem, ale ponieważ mieli duże straty z pierwszego etapu, liderem nadal pozostał Batek Etap III ze startem w Chochołowskich Termach to “pojedynek gigantów” czyli najsilniejszych polskich teamów: CCC Sprandi Polkowice i Wibatech Fuji. Po licznych atakach i pogoniach teamowi CCC udało się w końcu sformułować 9-osobową czołówkę bez lidera Batka, ale z 3 zawodnikami CCC (Taciak, Rebellin, Pluciński), a tylko z jedenym kolarzem Wibatechu Rutkiewiczem. W czołówce miały też swoich kolarzy pozostałe mocne teamy wyścigu – słoweńska Adria Mobil dwóch, a po jednym ukraiński Kolls i włoskie Friuli, tak że do pościgu w peletonie pozostawał tylko osamotniony team Wibatechu, przegrywający w tym momencie wyścig. Kolarze Wibatechu na czele pelotonu pracowali bardzo ciężko, ale w czołówce 3 wygrywających wyścig silnych kolarzy CCC we wspólpracy z zawodnikami zagranicznymi, którzy też poczuli swoją szansę, nie pozwoliło się dogonić powiekszając nawet przewagę, która na mecie w Starym Sączu wyniosła prawie 3 minuty. Tym samym Mateusz Taciak, choć tylko raz stanął na najniższym stopniu podium etapowego, wygrał cały wyścig, a zawodnikom zagranicznym też opłaciła się ta współpraca, bo na podium staneli obok Taciaka Ukrainiec Andrii Bratashchuk i Słoweniec Domen Novak, zaś Włoch Matteo Fabbro był szósty. Drużynowo oczywiscie zdecydowanie zwyciężyła ekipa CCC Sprandi Polkowice.

A 55. Małopolski Wyścig Górski (8 – 11.06.2017)stał się już w pełni światowym wyścigiem, bo liczba teamów zagranicznych przekroczyła liczbę teamów krajowych – na 20 startujących ekip aż 12 pochodziło z zagranicy: ze Słowenii, Białorusi, Czech, Danii, Ukrainy, Niemiec, Norwegii, Szwajcarii. Wystartowała też Reprezentacja Małopolski – w sumie 111 kolarzy. 8 czerwca 2017 roku kryterium w krakowskim Rynku wygrał najlepszy polski sprinter Alan Banaszek, a 9 czerwca kolarze wystartowali ze starego Rynku w Alwerni do płaskiego etapu 120 km z metą w Trzebini, gdzie najszybciej z peletonu finiszował Kamil Zieliński. Bohaterem następnych dwóch ciężkich górskich etapów był zwycięzca całego wyścigu, kolarz CCC Sprandi Maciej Paterski, który najpierw solo z minutową przewagą wygrał etap z Centrum Logistycznego 7r w Kokotowie do Starego Sącza, a następnego dnia najszybciej finiszował z 8-osobowej czołówki na rynku w Nowym Targu. Oczywiście w takiej sytuacji zwycięzca wyścigu mógł być jeden – Maciej Paterski. Najlepsza drużyna – CCC Sprandi Polkowice.

56. Małopolski Wyścig Górski rozegrany 7 – 10 czerwca 2018stał się początkiem kolejnej rewolucji organizacyjnej w wyścigu. Burmistrz Starego Sącza pan Jacek Lelek zaproponował, by zakończyć ostatni etap wyścigu długim ciężkim podjazdem na górę Przehyba, co okazało się pomysłem ze wszech miar szczęśliwym. Do 56.Wyścigu wystartowało jak przed rokiem 20 ekip, w tym 8 polskich i 12 zagranicznych z Wielkiej Brytanii, Danii, Czech, Ukrainy, Rosji, Francji, Szwajcarii i Niemiec. – 114 kolarzy. Wyścig jak zawsze rozpoczął się inauguracyjnym kryterium w krakowskim Rynku, gdzie wyścig australijski spomiędzy 12 finalistów wygrał zwycięzca całego wyścigu sprzed 11 lat Mateusz Komar. Pierwszy etap wiódł z Trzebini do Alwerni i kończył się stromym podjazdem do Rynku, na którym wielu kolarzy zanotowało już sekundowe straty do ubiegłorocznego zwycięzcy wyścigu Macieja Paterskiego. II krótki etap 101 kilometrów ze startem w Szaflarach rozgrywany był na stromych ściankach w okolicach Nowego Targu i mocno podzielił peleton na mecie – najpierw trójka: zwycięzca Ukrainiec Vitaliy Buts z teamu Huron, drugi Duńczyk Jonas Aaen z Rivalu, a trzeci Adrian Honkisz z Wibatechu. Grupka ta uzyskała 49 sekund przewagi nad następną czternastką kolarzy, gdzie byli faworyci wyścigu: Paterski, Rutkiewicz, Antunes, Cieślik, Stachowiak, Domagalski, Wilsly, McCormick. Liderem po drugim etapie został Adrian Honkisz, ale jasnym było, że wszystko rozstrzygnie się na 10-cio kilometrowym podjeździe na Przehybę. A tam sytuacja zmieniała się z każdym kilometrem i duża na początku podjazdu grupa topniała jak śnieg na wiosnę na tejże trasie. Najwięcej sił w piekielnej wspinaczce aż do szczytu zachował jeżdżący w CCC Sprandi Polkowice Portugalczyk Antunes Amaro, który przyjechał na metę 36 sekund przed Pawłem Cieślikiem, 41 sekund przed Ukraińcem Anatolijem Budiakiem, 1.09 przed Duńczykiem Jonasem Gregaardem Wilsly oraz 1.19 przed jeżdżącym w angielskim One Pro Cycling naszym Karolem Domagalskim. Finałowa klasyfikacja wyścigu była oczywiście taka sama. Drużynowo zwyciężyła grupa CCC Sprandi Polkowice.

57. Małopolski Wyścig Górski (13 – 16..06.2019) był powrotem do przeszłości – znów na trasę wyścigu powróciły tradycyjne miasta Wieliczka i Myślenice, znów kolarze pokonywali „kolarską ścianę płaczu” na ulicy Kopernika w Wieliczce i znów podjeżdżali pod górskie strome premie w Ochojnie i Świątnikach Górnych. Pierwszy etap, startujący z myślenickiego rynku, kończył się na wielickiej „ścianie płaczu”, na której najlepiej poradził sobie z brukiem Ukrainiec Anatolii Budiak z teamu Wibatech Merx, przed Adamem Stachowiakiem, Karolem Domagalskim i Włochem Andreą Di Renzo. Różnice na mecie wynosiły tylko po kilkanaście sekund, ale dały wiele do myślenia przed trzecim etapem pokazując kto liczył się będzie w decydującej rozgrywce na Przehybie. Etap II z Niepołomic do Nowego Targu stał się najtragiczniejszym w historii wyścigu od roku 1969, kiedy to na zjazdach do Nowego Sącza zginął zawodnik Hutnika Wacław Walczyk. Na 8 km przed metą w Nowym Targu, na płaskiej i szerokiej szosie jadący w 18-osobowej czołówce Karol Domagalski wpadł do rowu i uderzył tak nieszczęśliwie w betonowy przepust, że doznał bardzo poważnych obrażeń ciała. Po wypadku przez pierwszy miesiąc Karol walczył w szpitalu o życie, przez następne miesiące poprzez rehabilitację walczył o zdrowie, a po roku zaczął startować w wyścigach, dając dowód niezwykłego hartu ducha i siły swojego organizmu. W sytuacji takiej wyniki sportowe wyścigu zeszły na plan dalszy – etap II już tylko z 17-osobowej czołówki wygrał Ukrainiec Oleksandr Holovash, ale liderem nadal pozostał Budiak. Etap III odbył się w cieniu wczorajszej tragedii – na Przehybie pierwszy był Adam Stachowiak o 5 sekund przed jeżdżącym we włoskiej grupie VPM Porto Sant Elpidio Arturem Słowińskim i 8 sekund przed Leszkiem Plucińskim. Cały wyścig tym samym wygrał na ostatnim podjeździe Adam Stachowiak z Voster ATM przed Anatolijem Budiakiem z Wibatech Merx i Andreą di Renzo z VPM Porto Sant Elpidio. Drużynowo zwyciężyła włoska grupa VPM Porto Sant Elpidio. Na starcie wyścigu stanęło 112 zawodników z 19 teamów, w tym z 10 grup zagranicznych z Kazachstanu, Ukrainy, Mołdawii, Francji, Szwajcarii, Włoch, Słowacji, Łotwy i Czech.

58. Małopolski Wyścig Górski (17 – 20.09.2020) to kolejna rewolucja organizacyjna. Z powodu pandemii Covid-19 termin wyścigu został przeniesiony z czerwca na wrzesień, a inauguracyjne kryterium w Rynku zostało zastąpione prologiem do Lasku Wolskiego. Kolejna zmiana organizacyjna była taka, że już nie tylko ostatni etap wyścigu kończył się morderczym alpejskim podjazdem, ale i pierwszy, na górę Chełm w Myślenicach. Pomimo zmiany terminu na stracie wyścigu stanęło 110 kolarzy z 20 teamów, w tym z 13 ekip zagranicznych z Kazachstanu, Norwegii, Guam, Słowenii, Czech, Estonii, Izraela, Bułgarii, Holandii, Danii i Włoch. Prolog 1400 m pod górę do krakowskiego ZOO wygrał Piotr Brożyna przed Słoweńcem Tilenem Finksem oraz Stanisławem Aniołkowskim. Etap pierwszy, który wystartował z Solnego Miasta w Wieliczce, rozegrał się na ostatnim 5-cio kilometrowym podjeździe na górę Chełm w Myślenicach. Wygrał Mistrz Polski Stanisław Aniołkowski z CCC Development, ale pretensje do wygrania całego wyścigu zgłosili przyjeżdżający w tym samym czasie: zwycięzca sprzed roku Adam Stachowiak, zwycięzca prologu Piotr Brożyna, młody czeski talent Wojtech Repa i stały od lat gość na podium mwg Ukrainiec Anatolii Budiak. Tylko 13 sekund za nimi w 12-osobowej grupce przyjechali między innymi Paterski, Stosz, Tracz, znakomity Norweg Traeen, Kazach Brussenskiy czy Fin Juntunien. Ta klasyfikacja zapowiadała, czego można się spodziewać na Przehybie. Etap drugi z Niepołomic do Nowego Targu pomimo gór (m.in.Ostra) zakończył się finiszem peletonu, a 4 sek przed peletonem zameldowała się na kresce dwójka śmiałków: Norweg Jonas Abramahsen i Marcin Budziński z Wibatechu. Na ostatnim etapie końcowy podjazd na Przehybę zakończył się sensacyjnie – wygrał Norweg Torstein Traeen 11 sekund przed Czechem Vojtechem Repą i 55 sek przed Ukraincem Budiakiem. Po gorączkowych obliczeniach okazało się jednak, że cały wyścig wygrał młody Czech Vojtech Repa z teamu Topforex-Lapierre o 3 sekundy przed Norwegiem. Polscy liderzy stracili na podjeździe sporo: Brożyna 1.08 (ostatecznie w wyścigu zajął 3 miejsce), Stachowiak 1.18 (5 miejsce), Aniołkowski 1.31 (6), Rutkiewicz 1.57 (17), Cieślik 1.57 (10), Paterski 2.56 (18). Mimo tego drużynowo zwyciężyła polska ekipa Voster ATS o 1 minutę przed czeskim Topforex-Lapierre i 1.24 przed CCC Development.

59. Wyścig (3 – 6.06.2021) to wyścig wszelkich rekordów. Przede wszystkim był to największy w roku 2021 międzynarodowy wyścig UCI w Polsce ze 164 zawodnikami z 28 teamów, w tym 23 teamów zagranicznych z 17 krajów. Oprócz tego, pomimo wymagającej trasy, wyścig ukończyło aż 140 kolarzy, co stanowiło 85 % startujących i nie zdarzyło się jeszcze nigdy w historii wyścigu. Rok 2021 był kolejnym rokiem pandemii Covid-19, więc wyścig znowu zamiast kryterium w Rynku rozpoczął się 3 czerwca prologiem do Lasku Wolskiego. Wygrał go zdecydowanie stary znajomy wyścigu Ukrainiec Anatolij Budiak przed Adamem Stachowiakiem i Nowozelandczykiem Ollie Jonesem. Pierwszy etap z wielickiego Solnego Miasta na myślenicką Górę Chełm mimo wielu ataków rozegrał się dopiero na ostatnim długim podjeździe do mety, gdzie klasą dla siebie był Czech Michal Schlegel z teamu Elkov – Kasper, który wyprzedził o 14 sekund Adama Stachowiaka i Pawła Cieślika. Tym samym Schlegel zgłosił mocny, i jak się później okazało, uzasadniony akces do końcowego zwycięstwa w wyścigu. Chory bohater prologu Anatolij Budiak był dopiero 23 ze stratą 43 sekund, ale skreślanie go z listy pretendentów do końcowego sukcesu okazało się przedwczesne. Na mecie drugiego etapu z Niepołomic do Nowego Targu, pomimo górzystej trasy (Stare Rybie, Ostra, Snozka) zameldował się cały peleton, a najszybciej finiszował Patryk Stosz z grupy Voster ATS. 6 czerwca wyścig po raz pierwszy, przy dźwiękach trombit i góralskich śpiewach zespołu Małe Lipnicowianki, wystartował z Jabłonki. Zgodnie z przewidywaniami etap ten, jak i cały wyścig, został rozegrany dopiero na ostatnim morderczym podjeździe pod Przehybę. I tu znów pokazał się z najlepszej strony reprezentujący Ukrainę Anatolij Budiak atakując od początku podjazdu i powiększając przewagę nad topniejąca grupą. Jednak jadący na czele tej grupy Cieślik i Schlegel nie pozwolili odjechać mu zbyt daleko, tak że na szczycie Budiak miał nad nimi tylko 27 sekund przewagi, co nawet przy 10 sekundach bonifikaty dało mu dopiero 3 miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu ze stratą 15 sekund do zwycięzcy Michala Schlegela i 1 sekundy do Pawła Cieślika z Voster ATS. Tym samym Michal Schlegel został już 7. kolarzem zagranicznym, który wygrał Małopolski Wyścig Górski i 3. Czechem, po Ondreju Fadrnym (w 2004) oraz Vojtechu Repie (w 2020). Drużynowo triumfowała grupa Voster ATS o 6 sekund przed drugą polską grupą Mazowsze Serce Polski i o 56 sekund przed holenderską Jumbo Visma Development. Ekipa zwycięzcy czeska Elkov – Kasper straciła 1 min 50 sek i zajęła 4 miejsce.

60. Tour of Malopolska (bo ta międzynarodowa nazwa wyparła już prawie całkiem nazwę tradycyjną) został rozegrany w dniach 2–5 czerwca 2022 i był znowu wyścigiem ogromnym ze 146 kolarzami na starcie reprezentującymi 25 ekip z 12 krajów, w tym było 6 ekip polskich. Wyścig rozpoczął się Wielką Galą Rowerową w krakowskim Rynku Głównym z prezentacją ekip, rundą honorową, zawodami bicykli, handbików i kolarskiej młodezieży. Samo kryterium – jak sie później okazało już ostatnie – wygrał najlepszy polski sprinter Marceli Bogusławski z HRE Mazowsze Serce Polski przed Patrykiem Stoszem z Voster ATS Team. Etap I z Wieliczki na Górę Chełm w Myślenicach rozegrał się jak przed rokiem na ostatnim podjeździe i padł łupem młodego utalentowanego Włocha Waltera Calzoni. Ale siłę pokazali też Czesi (było ich trzech w “10”) oraz Austriacy z Hrinkow Adwarics Cycleang (miejsca 2, 8, 9, 21 i 25). Następnego dnia na mecie w nowotarskim rynku sukces sprzed roku powtórzył po finiszu z dużej czołówki Patryk Stosz, ale znowu w tej czołówce oprócz Polaków roiło sie od kolarzy czeskich i z ausriackiej grupy Hrinkow, co już jasno wskazywało pretendentów do końcowego zwycięstwa. Tak też się stało w bardzo ciężkiej końcówce ostatniego etapu na podjeździe pod Przehybę. Narzuconego przez kolarzy grupy Hrinkow wysokiego tempa nie wytrzymywali kolejni zawodnicy, wystarczy powiedziedzieć, że na mecie 1 minutę do zwycięzcy Jonasa Rappa stracił już 8-my kolarz, 2 minuty 15-ty, a całe 5 minut 26-ty ze 122 którzy ukończyli wyścig. Sukces austiackiej grupy Hrinkow Advarics był bezdyskusyjny: wyścig wygrał ich zawodnik Niemiec Jonas Rapp, drugi był Austriak Rainer Kepplinger, a ekipa wygrała drużynowo. Młody włoski zwycięzca I etapu Walter Calzoni stracił na Przehybie 53 sekundy i musiał pocieszyć się zwycięstwem w klasyfikacji Orlików, zaś Czechów musiało zadowolić trzecie miejsce Jakuba Otruby i siódme Jana Barty z Elkov Kasper oraz szóste Karela Camry z ATT Investments. Polacy z Voster ATS Team: 4 Artur Sowiński, 10 Paweł Cieślik, 14 Szymon Rekita, a z HRE Mazowsze Serce Polski: 9 Jakub Kaczmarek, 15 Piotr Brożyna.

61. Tour of Malopolska czyli Małopolski Wyścig Górski odbył się w dniach 1–4 czerwca 2023 i ustanowił nowe – nie do pobicia ze względu na ograniczenia UCI – rekordy frekwencji: 171 kolarzy w 30 ekipach z 15 krajów (wyścig ukończyło aż 147 zawodników). Zaczęło się podobnie jak 2 lata wcześniej prologiem do Lasku Wolskiego – wygrał go późniejszy zwycięzca wyścigu Węgier Marton Dina z czeskiej grupy ATT Investments przed Czechem Adamem Toupalikiem i Luxemburczykiem Tomem Wirtgenem z nowozelandskiej grupy Global 6 Cycling. Start do I etapu odbył się na rynku “nowego odkrycia” wyścigu w nadwislańskich Koszycach, a wymagający finisz na Górze Chełm w Myślenicach wygrał Czech Tomas Jakoubek. Etap I ukształtował bardzo szeroką czołówkę 25 kolarzy aż z 17 teamów z szansami na końcowe zwycięstwo. (Dina był na mecie 4 a Toupalik 7 – obaj ze stratą 32 sek). Tradycyjnie niewiele wyjaśnił w tej sprawie etap II z Wieliczki do Nowego Targu, gdzie na rynku finiszował cały peleton, przed którym 8 sekund przyjechali Duńczyk Aleksander Hansen i znow Adam Toupalik, który wyrósł na najpoważniejszego kandydata do końcowego sukcesu. Ale jak zawsze podjazd pod Przehybę rozwiał wszystkie wątpliwości, a Toupalik stracił tam 37 sekund do zwycięzcy Martona Diny. Drugi na Przehybie był Hiszpan Ivan Moreno z Global 6 Cycling, a trzeci Marcin Budzyński z Mazowsza, co dało mu drugie miejsce w generalce wyścigu. Trzecie miejsce w wyścigu dla Czecha Adama Toupalika, ale szóste (niespodzianka) dla Portugalczyka Mendesa z filipińskiej grupy NSJBI Victoria. Drużynowo czeski ATT Investments przed HRE Mazowsze Serce Polski i duńskim Restaurant Suri Carl Ras. A organizacja wyścigu po raz kolejny uzyskała najwyższą ocenę w raporcie UCI. Miłą ciekawostką była też obecność w składzie Komisji Sedziowskiej japonskiego sędziego międzynarodowego Nobuyuki Fujimori, który przyleciał na wyścig na własny koszt zwabiony jego atrakcyjnością.

62. Tour of Małopolska (30.05 – 3.06.2024) był organizacyjnie bardzo podobny do bardzo udanego wyścigu sprzed roku – ta sama trasa, podobna liczba kolarzy (164 w 29 teamach z 16 krajów). Krakowski prolog do Lasku Wolskiego wygrał jak przed rokiem zwycięzca calego 61. Wyścigu Węgier Marton Dina z czeskiej grupy ATT Investments. Uwagę krakowian zwróciło bardzo wysokie 5 miejsce wychowanka klubu WLKS Krakus Szymona Tracza (w niemieckiej grupie Santic-Wibatech). Późniejszy zwycięzca całego wyścigu Austriak Riccardo Zoidl (Team Felt Felbermayr) zajął 13 miejsce ze stratą 5 sekund. Następnego dnia Martin Dina powtórzył sukces, wygrywając na Górze Chełm w Myślenicach finisz z 19 – osobowej czołowej grupy. Drugi etap ze startem w Wieliczce mimo górskiego (podjazd pod Młynne 22%) charakteru zakończył się finiszem na nowotarskim rynku całego dużego peletonu, ale 2 minuty przed peletonem zameldowali się na mecie dwaj harcownicy: zwycięzca etapu Felix Ritzinger (Felt Felbermayr) oraz zdobywający dzięki tej ucieczce koszulkę lidera wyścigu Holender Marijn Ijmke (Volharding Cycling Team). W tej sytuacji faworyci i główni pretendenci do końcowego sukcesu mieli do lidera stratę 2 minut i zanosiło się na sensację. Ale na III etapie z Jabłonki do Starego Sącza sensacji nie było. Z morderczej walki na podjeździe 1000 m do góry na Przehybę zwycięsko wyszedł bardzo doświadczony Austriak z grup Felt Felbermayr Riccardo Zoidl wygrywając tym samym cały wyścig. Na drugim miejscu przekroczył metę zwycięzca wyścigu sprzed roku Węgier Martin Dina z czeskiej ATT Investments, zaś na miejscu trzecim zwycięzca sprzed dwóch lat Niemiec Jonas Rapp z austriackiej Hrinkow Advarics i taka też była klasyfikacja finałowa całego wyścigu. Najlepszy Polak zajął 4.miejsce – Piotr Pękala z niemieckiej grupy Santic – Wibatech, a „nasz” Szymon Tracz uplasował się ostatecznie na bardzo dobrym 16 miejscu (wyścig ukończyło 140 kolarzy). Drużynowo Santic – Wibatech przed dwoma czeskimi teamami ATT Investments i Elkov – Kasper.

63. Tour of Małopolska (5 – 8 czerwca 2025) zapisał się fatalnie w pamięci szczególnie organizatorów, bo ekipy i policja znacznie mniej przejęli się zatrzymaniem i neutralizacją wyścigu w połowie ostatniego etapu (“to sie zdarza”, i zdarzyło się jeszcze w tym samym roku na Tour de Pologne). Ale po kolei. 63. Małopolski Wyścig Górski zmienił istniejący od kilku lat schemat organizacyjny, bo baza hotelowa została zlokalizowana w jednym miejscu w Krakowie z dojazdami na starty i z met. Do wyścigu zgłosiły się też 2 nowe miasta etapowe: Wadowice oraz Maków Podhalański, w związku z czym zmieniły się również trasy etapów. 5 czerwca na starcie prologu do Lasku Wolskiego, który już na stałe zastąpił kryterium w krakowskim Rynku (przyjął nawet jego nazwę Złoty Pierścień Krakowa) stanęła znów maksymalna liczba 169 kolarzy z 29 ekip z 17 krajów. Prolog miał rozstrzygniecie nieoczekiwanie egzotyczne: faworytów pogodził zwycięzca Grek Nikoforos Arvanitou z greckiej grupy Theseus Novapor, drugi był Fin Kasper Borremans z Bahrain Victourius, a trzeci Meksykanin Edgra David Cadena Martinez z meksykańskiej Petrolike. Późniejszy zwycięzca wyścigu Włoch Alexander Konyschev z austriackiego Teamu Vorarlberg stracił 13 sekund i zajał 33 miejsce, co było ewenementem gdyż dotychczasowi zwycięzcy wyścigu zawsze byli w czołówce na prologu. Ale Konyschew wziął rewanż już nastepnego dnia wygrywając zdecydowanie I etap na Górze Chełm w Myślenicach z przewagą 3, 4, 7, 10 … sekund nad najgroźniejszymi rywalami, co doliczając bonifikatę 10 sekund pozwoliło mu pewnie ubrać koszulkę lidera wyścigu. Etap II, tym razem z Wadowic do Nowego Targu, to jak zwykle w Nowym Targu finisz peletonu i jak zwykle zwycięstwo Patryka Stosza. Po tym etapie różnice w czołówce były sekundowe i kibice czekali na ciekawą finalną rozgrywkę na słynnym podjeździe pod Przehybę. Ale się nie doczekali. Błąd organizacyjny spowodował zatrzymanie i neutralizację wyścigu w połowie III etapu, tak że “wyniki” (bo czołówka pojechała) nie zostały zaliczone do klasyfikacji końcowej i tym samym za klasyfikację końcową wyścigu zostały uznane wyniki jakie były po II etapie, czyli zwycięzcą wyścigu został Alexander Konyschew z austriackiego teamu Vorarlberg przed Kasprem Borremansem z Bahrain Victourius i Tomasem Pridalem z czeskiej Elkov-Kasper. Drużynowo wyścig wygrał team zwycięzcy czyli Vorarlberg.

Przewijanie do góry
Przewiń do góry